Na swoje usprawiedliwienie mam to, że Wena to
najkapryśniejsza z muz. Miłego czytania :)
Liv siedziała
znudzona przy stole i bez entuzjazmu grzebała łyżką w misce. Obok niej trwała
zażarta dyskusja pomiędzy Zaku, a Akirą.
Matko, naprawdę
trzeba się tak kłócić? Pomyślała wmuszając w siebie ostatni kęs i
odstawiła na bok naczynie. Spod oka obserwowała jak Yuuki próbuje subtelnie
uwodzić Ascota. Ledwo hamowała śmiech, widząc jak ignoruje wszystkie jej
podchody.
Uchiha zostałeś
odstawiony w kąt, podsumowała w głowie i spojrzała na rywala. Siedział w drugim
końcu stołu i nad czymś zawzięcie dumał. Od wczoraj zachowywał się podejrzanie,
nie krzyczał, nie dochodził się, wszystkich ignorował. Zaraz się skarciła za
analizowanie jego zachowań i prychnęła pod nosem. Przeciągnęła się mocno i
wstała, zastanawiając się czy czasem nie zrobić sobie kąpieli na rozgrzanie
mięśni. Miała właśnie odejść gdy poczuła czyjąś rękę na nadgarstku. Z
zaskoczeniem spojrzała prosto w uśmiechnięte oczy Yuchiro.
— Sensei,
idziemy nad jezioro. Pójdziesz z nami?
Zaintrygowany
podniósł głowę. Od wczoraj zastanawiał się nad sposobem pozbawienia Liv
kamizelki i koszulki, a tu los sam zsyła mu pomoc. Kątem oka obserwował jak
dziewczyna zastanawia się nad propozycją ucznia.
— Niech wam
będzie, ktoś musi was pilnować. — Poczochrała chłopaka po włosach.
— Świetnie,
wreszcie spędzimy trochę czasu razem. — Ascot objął dziewczynę w pasie i
zaśmiał się wesoło. — Gdybym cię nie znał, pomyślałbym, że mnie unikasz.
Dostrzegając jak
Liv gwałtownie zaprzecza, zaśmiał się w duchu. Chłopak chyba był odporny na
wiedzę i sygnały, bo jego nieświadomość aż bolała. Przewrócił oczami i spojrzał
na swoją grupę.
— Wy też chcecie
iść?
— Możemy? — Miwa
patrzyła na niego z niemym błaganiem w oczach.
— Yuuki idziesz
z nami prawda? — W duchu modlił się żeby nie miała innych planów. Zauważając
jak śledzi wzrokiem Ascota już wiedział, że nie ma się czym martwić.
Siedział pod
drzewem i obserwował rozbawione towarzystwo. Jego uczniowie biegali po jeziorze
pokonując tor przeszkód jaki stworzyła Liv dzięki wodnemu jutsu. Kolejny raz
zapiekła go bolesna zazdrość o zdumiewające umiejętności Senju. Bez żadnych
kłopotów kontrolowała wszystkie pułapki i do tego wesoło gawędziła z Shion.
— Sensei! —
Usłyszał rozkapryszony głos swojego brata i odszukał go wzrokiem. Wygrzebywał
się właśnie z wody po podtopieniu przez wodnego smoka. — Ten tor jest za
trudny!
— Co tam mówisz?
— Dziewczyna usiadła wygodniej na skale pod wodospadem i spojrzała z uśmiechem
na swojego ucznia. — Za łatwe? No tak, przecież ty chcesz zostać
najpotężniejszym wojownikiem w historii… — Podrapała się w zamyśleniu po
brodzie. — Przykro mi Zaku, na tylko tyle możesz liczyć na dziś. — Jednym
płynnym ruchem odwołała wszystkie wodne potwory. Tafla jeziora znowu była
gładka i lśniąca.
— No wreszcie,
człowiek nie mógł w spokoju odpocząć jak z wody wyskakiwały co chwilę te
paskudztwa. — Yuuki przysunęła się bliżej do Ascota i odrzuciła z gracją długie
włosy.
— Mnie tam one
nie przeszkadzały. — Chłopak wpatrywał się z zachwytem w postać siedzącą pod
wodospadem. — Pomaga dzieciakom ćwiczyć umiejętności.
Jeżeli Yuuki
chciała coś ugrać w sprawie nawiązania bliższych znajomości z Ascotem to powinna
się oduczyć krytykowania Liv. Chłopak stoi za nią murem, a ona traciła punkty.
Zadumany poczochrał swoje czarne włosy i poszedł do wody.
Czuła jak woda
przyjemnie obmywa jej nagie plecy. Było to jedyne bezpieczne miejsce na
używanie jutsu. Skała zapewniała ochronę przed wścibskimi oczami i niewygodnymi
pytaniami. Spojrzała na siedzącą obok Shion i uśmiechnęła się w duchu.
Ach, te pierwsze
miłostki, pomyślała obserwując jak uczennica uważnie śledzi każdy krok Zaku.
Młoda ma szczęście, że nie jest ani trochę podobny do brata, parsknęła pod
nosem rozbawiona tą myślą i poszukała wzrokiem starszego Uchihy.
Stał na brzegu
jeziora. Z niechęcią musiała przyznać, że reprezentował sobą wszelkie marzenia
o mężczyźnie. Mroczny wizerunek, dobrze zbudowane ciało i spojrzenie które
spędzało sen z powiek większości mieszkanek Konohy. Jeżeli nie wszystkim.
— Sensei jak
twoja ręka? — Oczy Shion uważnie lustrowały jej ramie.
— Jak nowa. —
Uśmiechnęła się i zademonstrowała sprawność palców, łamiąc małe patyczki. —
Świetnie się spisałaś.
— Cieszę się, że
mogłam pomóc. — Blondynka wróciła do obserwacji swojego oblubieńca.
Wstała i
rozejrzała się po okolicy. Yuuki robiła co w swojej mocy by namówić Ascota na
masaż, Zaku i Yuchiro wygrzewali się na słońcu, a grupa Itachiego o czymś
zawzięcie dyskutowała. Usłyszała chlupot wody odwróciła się w kierunku hałasu.
Itachi z zawrotną prędkością przecinał wodę.
Uchiha, może w
poprzednim życiu byłeś rybą .Zaśmiała się złośliwie pod nosem i poczuła jak
przez jej ciało przechodzi bolesny prąd.
— Czego on znowu
chce? — warknęła pod nosem i odwróciła się do uczennicy. — Shion, muszę iść. Nie
czekajcie na mnie.
— Gdzie?
— Mam ważne
spotkanie.
Teleportowała
się na największą polanę w okolicy. Wciągnęła na siebie spodenki i koszulkę.
Klęknęła na ziemi i przywołała swojego Chowańca. Zsunęła się z wielkiego łba i
spojrzała na ogromnego wilka.
— Czego
chciałeś?
— Zatęsknić nie
mogłem?
— Dobry żart
Moro, dobry — przeczesała palcami wilgotne włosy. — Skoro tak tęskniłeś to
teraz przydaj się na coś i mnie wysusz.
— A co ja
suszarka? — warknął, ale posłusznie wykonał polecenie. — Zdecydowanie za często
ci ulegam.
— No, a teraz
serio. Z czym przychodzisz? — Usiadła na trawie i spojrzała na niego z dołu.
— Ciekawość mnie
przygnała. Powiedziałaś już swoim towarzyszom o sobie? — Spokojnie położył pysk
na swoich łapach i łypnął czerwonym okiem. — Czy może tchórzysz?
Gwałtownie
zerwała się z ziemi i stanęła przed potworem łapiąc go za sierść na pysku.
— Odszczekaj to!
— sapnęła i zbliżyła twarz do jego oka. — Nie zapominaj z kim rozmawiasz sierściuchu
— warknęła złowrogo.
— Uważaj bo się
przestraszę — prychnął, przewracając teatralnie oczami.
— Za jakie
grzechy przeznaczenie zesłało mi właśnie ciebie — jęknęła, targając z irytacji
włosy. — Nie mogłam trafić na Lorę?
— Nie
dramatyzuj, i tak wiem, że mnie kochasz — zaśmiał się pod nosem i lekko ją
szturchnął.
— Optymista —
prychnęła, ale spojrzała na niego łagodniej.
— Tak z innej
beczki, Sharingan nas obserwuje. — Odwrócił swój wielki łeb w stronę lasu — Ten
sam który widział zajście z Łowcami.
— Wiem —
westchnęła ciężko. — To była tylko kwestia czasu, kiedy zacznie drążyć temat.
Znikaj Moro, sama z nim pogadam. Ty masz za długi jęzor — rzuciła i odwróciła
się plecami od znikającego zwierzęcia. — Uchiha, wyłaź ze swej nory!
Jego sylwetka
wynurzyła się z lasu. Wolno przemierzał polanę w jej kierunku, patrząc na nią
uważnie. Liv w głowie układała wszelkie możliwe scenariusze, starając się
wyglądać na jak najbardziej wyluzowaną. Cóż, plan był prosty, zamierzała udawać
głupka
— Gdzie zniknął
twój pupil? — zapytał stając dwa metry od niej. Skrzywiła się zdając sobie
sprawę, że Uchiha nie przełknie pierwszego lepszego kłamstwa. Jemu trzeba
wcisnąć coś ekstra.
— Wiesz jak to z
nimi jest, pojawiają się i znikają. Kto tam za nimi nadąży… — odparła,
wzruszając obojętnie ramionami i oglądając ze znudzeniem paznokcie.
— Zabawne, że
ulotnił się zaraz jak cię poinformował o mojej obecności, Senju. — Uśmiechnął
się drwiąco, wciskając ręce do kieszeni. — Co masz ciekawego na plecach? —
Zrobił krok w jej kierunku bacznie obserwując. — Ta grupa z lasu była bardzo
zainteresowana tym miejscem.
— Może to jacyś
zboczeńcy? Skąd mam wiedzieć.
— Nie zgrywaj
się — prychnął i zmrużył groźnie oczy. — Pokaż plecy.
— Uchiha
przestań, bo się zaczerwienię. Bez żadnej randki, mam pokazywać ci się nago? No
weź. — Spokojnie patrzyła jak do niej doskakuje i podciąga koszulkę.
Przypatrywał się jej skórze na plecach ze skupieniem godnym szachisty. —
Napatrzyłeś się już? — Spokojnie obejrzała się przez ramię, uśmiechając się
drwiąco.
— Skumuluj
czakrę.
— Co?!
— Słyszałaś.
— Nie będę
spełniać twoich zachcianek! Zobaczyłeś plecy? Wystarczy! — Z jej gardła
wydostał się głuchy warkot.
— Nie zapominaj,
że mogę cię do tego zmusić. Doceń to, że posługuję się prośbą.
— Dzięki ci za
łaskę panie — syknęła jadowicie, sztyletując go wzrokiem. Szybko się wyrwała i
odskoczyła na bezpieczną odległość.
— A więc wolisz
żebym cię zmusił — powiedział, a w jego oczach zalśniła krwista czerwień
Sharingana.
Oj cudownie! Jak zazwyczaj poprawiłaś mi humor. To najlepszy i najoryginalniejszy blog o tematyce Naruto, jaki zdarzyło mi się czytać. Już nie mogę się doczekać jaką straszną tajemnice ukrywa Liv :D
OdpowiedzUsuńŻyczę weny :)
Super odcinek! Masz naprawde niesamowitą wyobraźnię! to dar i musisz go wykorzystać :) Mam ogromna nadzieję że na kolejny odcinek nie będziemy musieli czekać tak długo jak na ten :P bardzo ciekawi mnie walka Itachiego z Liv! i może jakaś romantyczna scenka z nimi by sie pojawiła... no, nie będę się zapędzać :) Pozdrawiam i życzę dużo weny i oczywiście czasu! <3
OdpowiedzUsuń