9.05.2013

VII Konfrontacja



Na swoje usprawiedliwienie mam to, że Wena to najkapryśniejsza z muz. Miłego czytania :)



Liv siedziała znudzona przy stole i bez entuzjazmu grzebała łyżką w misce. Obok niej trwała zażarta dyskusja pomiędzy Zaku, a Akirą.
Matko, naprawdę trzeba się tak kłócić? Pomyślała wmuszając w siebie ostatni kęs  i odstawiła na bok naczynie. Spod oka obserwowała jak Yuuki próbuje subtelnie uwodzić Ascota. Ledwo hamowała śmiech, widząc jak ignoruje wszystkie jej podchody.
Uchiha zostałeś odstawiony w kąt, podsumowała w głowie i spojrzała na rywala. Siedział w drugim końcu stołu i nad czymś zawzięcie dumał. Od wczoraj zachowywał się podejrzanie, nie krzyczał, nie dochodził się, wszystkich ignorował. Zaraz się skarciła za analizowanie jego zachowań i prychnęła pod nosem. Przeciągnęła się mocno i wstała, zastanawiając się czy czasem nie zrobić sobie kąpieli na rozgrzanie mięśni. Miała właśnie odejść gdy poczuła czyjąś rękę na nadgarstku. Z zaskoczeniem spojrzała prosto w uśmiechnięte oczy Yuchiro.
— Sensei, idziemy nad jezioro. Pójdziesz z nami?
Zaintrygowany podniósł głowę. Od wczoraj zastanawiał się nad sposobem pozbawienia Liv kamizelki i koszulki, a tu los sam zsyła mu pomoc. Kątem oka obserwował jak dziewczyna zastanawia się nad propozycją ucznia.
— Niech wam będzie, ktoś musi was pilnować. — Poczochrała chłopaka po włosach.
— Świetnie, wreszcie spędzimy trochę czasu razem. — Ascot objął dziewczynę w pasie i zaśmiał się wesoło. — Gdybym cię nie znał, pomyślałbym, że mnie unikasz.
Dostrzegając jak Liv gwałtownie zaprzecza, zaśmiał się w duchu. Chłopak chyba był odporny na wiedzę i sygnały, bo jego nieświadomość aż bolała. Przewrócił oczami i spojrzał na swoją grupę.
— Wy też chcecie iść?
— Możemy? — Miwa patrzyła na niego z niemym błaganiem w oczach.
— Yuuki idziesz z nami prawda? — W duchu modlił się żeby nie miała innych planów. Zauważając jak śledzi wzrokiem Ascota już wiedział, że nie ma się czym martwić.
Siedział pod drzewem i obserwował rozbawione towarzystwo. Jego uczniowie biegali po jeziorze pokonując tor przeszkód jaki stworzyła Liv dzięki wodnemu jutsu. Kolejny raz zapiekła go bolesna zazdrość o zdumiewające umiejętności Senju. Bez żadnych kłopotów kontrolowała wszystkie pułapki i do tego wesoło gawędziła z Shion.
— Sensei! — Usłyszał rozkapryszony głos swojego brata i odszukał go wzrokiem. Wygrzebywał się właśnie z wody po podtopieniu przez wodnego smoka. — Ten tor jest za trudny!
— Co tam mówisz? — Dziewczyna usiadła wygodniej na skale pod wodospadem i spojrzała z uśmiechem na swojego ucznia. — Za łatwe? No tak, przecież ty chcesz zostać najpotężniejszym  wojownikiem w historii… — Podrapała się w zamyśleniu po brodzie. — Przykro mi Zaku, na tylko tyle możesz liczyć na dziś. — Jednym płynnym ruchem odwołała wszystkie wodne potwory. Tafla jeziora znowu była gładka i lśniąca.
— No wreszcie, człowiek nie mógł w spokoju odpocząć jak z wody wyskakiwały co chwilę te paskudztwa. — Yuuki przysunęła się bliżej do Ascota i odrzuciła z gracją długie włosy.
— Mnie tam one nie przeszkadzały. — Chłopak wpatrywał się z zachwytem w postać siedzącą pod wodospadem. — Pomaga dzieciakom ćwiczyć umiejętności.
Jeżeli Yuuki chciała coś ugrać w sprawie nawiązania bliższych znajomości z Ascotem to powinna się oduczyć krytykowania Liv. Chłopak stoi za nią murem, a ona traciła punkty. Zadumany poczochrał swoje czarne włosy i poszedł do wody.
Czuła jak woda przyjemnie obmywa jej nagie plecy. Było to jedyne bezpieczne miejsce na używanie jutsu. Skała zapewniała ochronę przed wścibskimi oczami i niewygodnymi pytaniami. Spojrzała na siedzącą obok Shion i uśmiechnęła się w duchu.
Ach, te pierwsze miłostki, pomyślała obserwując jak uczennica uważnie śledzi każdy krok Zaku. Młoda ma szczęście, że nie jest ani trochę podobny do brata, parsknęła pod nosem rozbawiona tą myślą i poszukała wzrokiem starszego Uchihy.
Stał na brzegu jeziora. Z niechęcią musiała przyznać, że reprezentował sobą wszelkie marzenia o mężczyźnie. Mroczny wizerunek, dobrze zbudowane ciało i spojrzenie które spędzało sen z powiek większości mieszkanek Konohy. Jeżeli nie wszystkim.
— Sensei jak twoja ręka? — Oczy Shion uważnie lustrowały jej ramie.
— Jak nowa. — Uśmiechnęła się i zademonstrowała sprawność palców, łamiąc małe patyczki. — Świetnie się spisałaś.
— Cieszę się, że mogłam pomóc. — Blondynka wróciła do obserwacji swojego oblubieńca.
Wstała i rozejrzała się po okolicy. Yuuki robiła co w swojej mocy by namówić Ascota na masaż, Zaku i Yuchiro wygrzewali się na słońcu, a grupa Itachiego o czymś zawzięcie dyskutowała. Usłyszała chlupot wody odwróciła się w kierunku hałasu. Itachi z zawrotną prędkością przecinał wodę.
Uchiha, może w poprzednim życiu byłeś rybą .Zaśmiała się złośliwie pod nosem i poczuła jak przez jej ciało przechodzi bolesny prąd.
— Czego on znowu chce? — warknęła pod nosem i odwróciła się do uczennicy. — Shion, muszę iść. Nie czekajcie na mnie.
— Gdzie?
— Mam ważne spotkanie.
Teleportowała się na największą polanę w okolicy. Wciągnęła na siebie spodenki i koszulkę. Klęknęła na ziemi i przywołała swojego Chowańca. Zsunęła się z wielkiego łba i spojrzała na ogromnego wilka.
— Czego chciałeś?
— Zatęsknić nie mogłem?
— Dobry żart Moro, dobry — przeczesała palcami wilgotne włosy. — Skoro tak tęskniłeś to teraz przydaj się na coś i mnie wysusz.
— A co ja suszarka? — warknął, ale posłusznie wykonał polecenie. — Zdecydowanie za często ci ulegam.
— No, a teraz serio. Z czym przychodzisz? — Usiadła na trawie i spojrzała na niego z dołu.
— Ciekawość mnie przygnała. Powiedziałaś już swoim towarzyszom o sobie? — Spokojnie położył pysk na swoich łapach i łypnął czerwonym okiem. — Czy może tchórzysz?
Gwałtownie zerwała się z ziemi i stanęła przed potworem łapiąc go za sierść na pysku.
— Odszczekaj to! — sapnęła i zbliżyła twarz do jego oka. — Nie zapominaj z kim rozmawiasz sierściuchu — warknęła złowrogo.
— Uważaj bo się przestraszę — prychnął, przewracając teatralnie oczami.
— Za jakie grzechy przeznaczenie zesłało mi właśnie ciebie — jęknęła, targając z irytacji włosy. — Nie mogłam trafić na Lorę?
— Nie dramatyzuj, i tak wiem, że mnie kochasz — zaśmiał się pod nosem i lekko ją szturchnął.
— Optymista — prychnęła, ale spojrzała na niego łagodniej.
— Tak z innej beczki, Sharingan nas obserwuje. — Odwrócił swój wielki łeb w stronę lasu — Ten sam który widział zajście z Łowcami.
— Wiem — westchnęła ciężko. — To była tylko kwestia czasu, kiedy zacznie drążyć temat. Znikaj Moro, sama z nim pogadam. Ty masz za długi jęzor — rzuciła i odwróciła się plecami od znikającego zwierzęcia. — Uchiha, wyłaź ze swej nory!
Jego sylwetka wynurzyła się z lasu. Wolno przemierzał polanę w jej kierunku, patrząc na nią uważnie. Liv w głowie układała wszelkie możliwe scenariusze, starając się wyglądać na jak najbardziej wyluzowaną. Cóż, plan był prosty, zamierzała udawać głupka
— Gdzie zniknął twój pupil? — zapytał stając dwa metry od niej. Skrzywiła się zdając sobie sprawę, że Uchiha nie przełknie pierwszego lepszego kłamstwa. Jemu trzeba wcisnąć coś ekstra.
— Wiesz jak to z nimi jest, pojawiają się i znikają. Kto tam za nimi nadąży… — odparła, wzruszając obojętnie ramionami i oglądając ze znudzeniem paznokcie.
— Zabawne, że ulotnił się zaraz jak cię poinformował o mojej obecności, Senju. — Uśmiechnął się drwiąco, wciskając ręce do kieszeni. — Co masz ciekawego na plecach? — Zrobił krok w jej kierunku bacznie obserwując. — Ta grupa z lasu była bardzo zainteresowana tym miejscem.
— Może to jacyś zboczeńcy? Skąd mam wiedzieć.
— Nie zgrywaj się — prychnął i zmrużył groźnie oczy. — Pokaż plecy.
— Uchiha przestań, bo się zaczerwienię. Bez żadnej randki, mam pokazywać ci się nago? No weź. — Spokojnie patrzyła jak do niej doskakuje i podciąga koszulkę. Przypatrywał się jej skórze na plecach ze skupieniem godnym szachisty. — Napatrzyłeś się już? — Spokojnie obejrzała się przez ramię, uśmiechając się drwiąco.
— Skumuluj czakrę.
— Co?!
— Słyszałaś.
— Nie będę spełniać twoich zachcianek! Zobaczyłeś plecy? Wystarczy! — Z jej gardła wydostał się głuchy warkot.
— Nie zapominaj, że mogę cię do tego zmusić. Doceń to, że posługuję się prośbą.
— Dzięki ci za łaskę panie — syknęła jadowicie, sztyletując go wzrokiem. Szybko się wyrwała i odskoczyła na bezpieczną odległość.
— A więc wolisz żebym cię zmusił — powiedział, a w jego oczach zalśniła krwista czerwień Sharingana.

2 komentarze:

  1. Oj cudownie! Jak zazwyczaj poprawiłaś mi humor. To najlepszy i najoryginalniejszy blog o tematyce Naruto, jaki zdarzyło mi się czytać. Już nie mogę się doczekać jaką straszną tajemnice ukrywa Liv :D

    Życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super odcinek! Masz naprawde niesamowitą wyobraźnię! to dar i musisz go wykorzystać :) Mam ogromna nadzieję że na kolejny odcinek nie będziemy musieli czekać tak długo jak na ten :P bardzo ciekawi mnie walka Itachiego z Liv! i może jakaś romantyczna scenka z nimi by sie pojawiła... no, nie będę się zapędzać :) Pozdrawiam i życzę dużo weny i oczywiście czasu! <3

    OdpowiedzUsuń