Nie mówcie, że Was nie kocham.
Przedstawiam prolog nowego opowiadania, mam nadzieję, że się spodoba. Spóźniony
prezent na mikołajki.
Betowała Tayla :*
*************
Biegła, ile sił w nogach, a na jej
twarzy kwitł szeroki uśmiech. Długie czerwone włosy powiewały za nią,
niczym flaga szarpana na wietrze. Tłum uczniów ze strachem umykał z drogi, by
uniknąć staranowania przez rozpędzoną dziewczynę. Z piskiem trampek pokonywała
kolejne korytarze z wprawą wymijając zaskoczoną młodzież. Z lekkim poślizgiem
wpadła w kolejny zakręt, zerkając nerwowo za siebie. Czuła na plecach morderczy
oddech napastnika i wiedziała, że jest tuż za nią. Śmiejąc się już w głos,
przyśpieszyła. Swoją drogą, nie spodziewała się, że taki niewinny kawał, aż tak
rozsierdzi chłopaka. Ścigał ją od dobrych paru minut, a zakładała, że odpuści
po paru metrach.
W ostatniej chwili dostrzegła przeszkodę
i szybko napięła mięśnie. Widowiskowym skokiem pokonała rozstawioną na
korytarzu ławkę i z gracją kota wylądowała na ziemi. Słysząc za plecami głośne
przekleństwo poderwała się z przyklęku, by kontynuować ucieczkę. Nie mogła
sobie darować i obejrzała się przez ramię. Jej niedoszły morderca stał przy
ławce, mrużąc ze złości swoje czarne oczy. Nawet z tej odległości dostrzegła w
nich obietnicę zemsty i odpowiedziała najbardziej aroganckim spojrzeniem na
jakie byłą ją stać. Zdążyła zrobić może jakieś trzy kroki, gdy nagle zderzyła
się z czymś miękkim i odbiła, upadając z impetem na ziemię. Marszcząc brwi w
konsternacji powoli spojrzała co tak bezceremonialnie zagrodziło jej drogę.
Kiedy zauważyła charakterystyczne czarne sandały, aż przełknęła nerwowo ślinę,
a po jej ciele przebiegły zimne dreszcze. Niepewnie podniosła wzrok i napotkała
groźne spojrzenie brązowych oczu.
— Senju, dlaczego nie jestem zaskoczona,
widząc ciebie i Uchihe razem? — Morderczy syk wydobył się z gardła dyrektorki,
a obcas wystukiwał złowieszczy rytm o płytki. Stał przed nią postrach całej
szkoły, Tsunade.
— Eeee… — Liv była wyjątkowo
świadoma bystrego spojrzenia przesuwającego się po jej ubraniu i aż skuliła się
w sobie. Kątem oka zerknęła na korytarz szukając drogi ucieczki.
— Pani dyrektor to zbieg okoliczności. —
Nie wiadomo skąd obok nich zmaterializował się zasapany Samon i podźwignął
zaskoczoną koleżankę na nogi. — Oni byli ze mną.
— Doprawdy? To jak mi wytłumaczysz, że
oboje są cali mokrzy, a korytarz na parterze przypomina sadzawkę? — łypnęła
złowrogo na za zaskoczonego chłopaka, dając do zrozumienia, że jedna błędna
odpowiedź, a marny jego los.
— Ten, no… — Podrapał się nerwowo po
karku i nagle go olśniło. — Mieliśmy całą trójką posprzątać ten bezczelny akt
wandalizmu, a oni są cali mokrzy bo niefortunnie się poślizgnęli na mokrej
posadzce — wyjaśnił pewnym głosem, a na jego wargach pojawił się uśmiech pełen
triumfu.
— Oboje, jednocześnie się poślizgnęli...
— sceptyczne spojrzenie przesuwało się po całej trójce.
— To nie moja wina, że Senju to chodząca
katastrofa. — Do rozmowy przyłączył się stojący za nimi Itachi. Powolnym
krokiem zbliżył się do rozmawiających i niby przypadkiem mocno zahaczył barkiem
o stojącą Liv, na co zareagowała gniewnym syknięciem. — Gdyby nie ta
kaleka, byłbym suchy.
Zielone oczy zmrużyły się nerwowo i już
chciała wygarnąć tej szkolnej gwieździe, ale poczuła jak dłoń Samona zatyka jej
usta. Chłopak zaśmiał się nerwowo zerkając karcąco na dziewczynę. Dobrze
wiedział, że przy takim wybuchowym charakterku jaki posiadała, nie daruje
zniewagi i zbluzga Uchihe.
— To my już pójdziemy, pani dyrektor. —
Złapał za ramię Senju i zaczął odciągać od Tsunade.
— Zaraz! Jeszcze nie skończyłam —
warknęła podpierając się pod boki, a jej oczy wbiły się w Liv. — Senju, do
mojego gabinetu.
— Hej! Dlaczego tylko ja?! —
krzyknęła w stronę oddalającej się kobiety, ale gdy zauważyła, że zaciska
nerwowo pięści postanowiła odpuścić. Westchnęła ciężko i ruszyła za nią. — Sam,
nie czekaj na mnie — mruknęła i zniknęła za zakrętem.
Wciskając ręce w kieszenie spodni
maszerowała za blondynką. Schodziły właśnie po schodach do głównego holu,
prowadzącego do przytulnego gniazdka Tsunade. Liv ta trasa przypominała aleję
gwiazd. Ze wszystkich stron wzrok atakowały błyszczące puchary, medale i
dyplomy. Na ścianach wisiały szkaradne bohomazy uczniów. Niestety, była
osamotniona z opinią, że takie paskudztwa wypadałoby chować, a nie wystawiać na
widok publiczny. Ze znudzeniem przesuwała spojrzeniem po nielicznych rzeźbach.
One też były dziełem zdolnej młodzieży. Cóż, ona nie miała żadnego ciekawego
talentu, no, chyba że pakowanie w kłopoty się liczy. W tym była
niekwestionowanym mistrzem, a jeszcze lepiej radziła sobie z ucieczką. W tej
dziedzinie była królową.
— Senju, będziesz tak stała, czy czekasz
na specjalne zaproszenie? — warknęła dyrektorka, przytrzymując otwarte drzwi.
Liv prychnęła jedynie pod nosem i
wkroczyła do czeluści piekieł, jak lubiła nazywać to miejsce. Nie czekając na
pozwolenie, rozsiadła się wygodnie na jednym z foteli zgarniając cukierka z
miseczki. Bywała tu tak często, że traktowała go jak drugi dom. Po
zastanowieniu zgarnęła jeszcze kilka słodyczy, chowając po kieszeniach. Uznała,
że lepiej się zaopatrzyć na długą drogę ze szkoły.
— Smakują? — ironia w pytaniu była
namacalna.
— Pyszne jak zawsze — odpowiedziała Liv
udając, że nie widzi morderczego spojrzenia. Wiedziała z autopsji, że lepiej
unikać kontaktu wzrokowego, gdy ta kobieta jest wkurzona. Przypominała cerbera,
który spojrzenie w oczy traktował jak prowokację do walki.
— Dla jasności. Nie uwierzyłam w nawet
jedno ze słów Samona. Dobrze wiem czyja to sprawka i mam idealną karę —
uśmiechnęła się złowieszczo.
Dziewczyna cała się spięła w
oczekiwaniu. Coś przeczuwała, że ta kara będzie gorsza od innych. Mimowolnie
zacisnęła palce na poręczach fotela.
— Uchihy nie mogę ukarać. Jeśli chcemy w
tym roku pokonać Sunę, to musi się przyłożyć do treningów.
— Czyli, że co? Temu dupkowi się
upiecze? — syknęła z niedowierzaniem. Na samą myśl, że Itachi nie poniesie
konsekwencji, aż zaczęła wrzeć. Pieprzona gwiazda, której wszystko wolno.
— Uważaj na język Senju, bo jeszcze go
stracisz — sięgnęła do jednej z szuflad i wyciągnęła stertę papierów. Liv z
uwagą patrzyła jak przegląda dokumenty, a później wyciąga jeden i podtyka jej
pod nos.
— Co to? — zapytała pochylając się nad
blatem.
Z pewnością był to jakiś kwestionariusz
zgłoszeniowy i do tego z jej danymi. W rogu dostrzegła nawet pieczątkę szkoły i
wielki zawijas, będący podpisem blondynki.
— Postanowiłam spożytkować twój nadmiar
energii, widać jedno kółko ci nie wystarcza. — Czerwone paznokcie wybijały
wesoły rytm, a usta rozszerzyły się w wilczym uśmiechu. — Wkroczysz w elitarne
szeregi cheerleaderek.
— Że co?! — wrzasnęła, podrywając
się z miejsca. — Mam zostać pomponiarą?! Nigdy w życiu! — warknęła, stanowczo
odsuwając od siebie kartkę.
— Nigdy nie mów nigdy — złowieszczy
śmiech wypełnił pomieszczenie. — Trening dziś o szesnastej. Zabierz tą kartkę i
zanieś Konan. Tam dostaniesz strój i pompony. Jestem pewna, że je pokochasz. —
Zadowolona, zacmokała z satysfakcją na widok miny uczennicy. A było, na co
popatrzeć. Liv cała się trzęsła od hamowanej furii, a zielone oczy aż kipiały
gniewem. Była niemal pewna, że jest na granicy wybuchu i tylko jedna rzecz
powstrzymuje ją od eksplozji.
— Co, jeśli nie pójdę?
— Pożałujesz, że żyjesz — rzuciła słodkim
głosem, oblizując drapieżnie usta szykując się na spuszczenie bomby. — I
stracisz pozycję kapitana. — Po tych słowach obserwowała jak wola walki Liv
słabnie. Tsunade dobrze wiedziała, ile dziewczyna włożyła wysiłku by dostać się
do drużyny oraz zostać liderem. Tak, to był as w rękawie dyrektorki, który
zawsze działał poskramiająco na Liv.
Witam.
OdpowiedzUsuńTrafiłam przypadkiem ale ogłaszam wszem i wobec, że zostaję na dłużej.
Kurczę, szkolne realia - coś co uwielbiam... w końcu buda to nie tylko nauka a czas na odkrywanie tajemnic świata!! No i przede wszystkim na miłość itp itd. Jeżu, rozpływam się...
No więc tak, przechodząc do właściwego komentarza:
Prolog, choć dla wielu pewnie przewidywalny mnie zaskoczył pozytywnie. Zwłaszcza te fragmenty:
" Mieliśmy całą trójką posprzątać ten bezczelny akt wandalizmu, a oni są cali mokrzy bo niefortunnie się poślizgnęli na mokrej posadzce"
Haha, już widzę, jak uczniowie z własnej woli posprzątaliby - w dodatku czyjś - jak to nazwałaś "akt wandalizmu"!! Nie ma co każda wymówka jest dobra...
"– Smakują? – ironia w pytaniu była namacalna.
– Pyszne jak zawsze "
No cóż, skoro tak często ląduje u dyrektorki to pewnie przez to, że cukierki jej smakują... Zamiast pytać czy smakują powinna jej dać całą paczkę i tyle :P
"– Wkroczysz w elitarne szeregi cheerleaderek.
- Że co?! – wrzasnęła, podrywając się z miejsca. – Mam zostać pomponiarą?! Nigdy w życiu!"
O tutaj, to się uśmiałam :) Cheerleaderka! Wow już widzę tą pasję w oczach, gdy w podskokach będzie zasuwać na treningi! Haha
Teraz mniej przyjemna część komentarza, no ale niestety muszę. Taki już mój urok, że błędy też wyłapuję...
Po pierwsze w niektórych miejscach masz zły zapis dialogów. Ale to na razie zostawiam, bo szczerze mówiąc większość ludzi ma z tym problem :)
Kilka literówek, których tez wymieniać nie będę - zdarzają się najlepszym, no i interpunkcja.
Ale nie o tym chciałam.
Rozumiem, że jest to dopiero prolog, jednak wydaje mi się, że troche za mało informacji tutaj umieściłaś. Mianowicie co trenuje Liv i Uchiha? Dlaczego była taka przerażona słysząc, że ma zostać cheerleaderka?
Wiem, że dla Ciebie te rzeczy są oczywiste, ale dla czytelnika moga być kłopotliwe. Może chciałaś celowo ukryć te fakty i dopiero w innych rozdziałach je ujawnić, nie wiem. Mi osobiście brak tych informacji przeszkadza. Wiem, że brzmię jak marudna zołza, no ale jak już zapewne wiesz wolę, żeby autor znał opinię innych czytelników o swoim tekście.
Mam nadzieję, że nie uraziłam Cię w żaden sposób - jeśli tak to wybacz/skasuj ten komentarz/zapomnij o nim itp.
Ach no i jeszcze jedno (tym razem już na serio ostatnie moje ale) nienawidzę czytać tekstów wyśrodkowanych.... :( uch, dobra.
Koniec tego mojego bełkotu.
Pozdrawiam serdecznie
Tayla
Nie gniewam się :D. Rzeczywiście mało informacji ale, że to prolog to nie chciałam nic ujawniać. Taka ciekawość co ma przycisnąć czytelnika do powrotu i czytania rozdziałów;). I w sumie nic nie dodawałam o samej Liv i jej przerażeniu, bo bohaterka ma identyczny charakter jak przy poprzedniej historii i nie uważałam za istotne, by to jakoś wyłuszczyć. No nie żartuj? Literówki? Jak? Gdzie? Chcesz to Ci go podrzucę i zbetujesz :D. Tekst wyśrodkowany bo no cóż, tak mi ustawiła szabloniarka od bloga:). Tak, tak, tylko winny się tłumaczy XD.
OdpowiedzUsuńBędę mówić, że nas nie kochasz bo tak jest, ty zła kobieto ja chcę się dowiedzieć co będzie dalej ( i to nie tylko tutaj ), wiem, że się powtórzę ale ty się nad nami pastwisz. Ja po prostu widzę cię oczami wyobraźni jako ciemną postać ( nie wiem z jakiego powodu ma coś wspólnego ze Śląskiem ), która za każdym razem kiedy kończy jakiś rozdział śmieje się jak opętana. Wcale nie jesteś takim aniołkiem jak w awatarze, nie nie jesteś. :D :P
OdpowiedzUsuńJuż co do rozdziału, a właściwie prologu to zapowiada się bardzo ciekawie < uśmiecha się szatańsko > Och Liv jak ja ci bardzo współczuję :D. Teraz na pewno nie uda ci się uciec od na pewno bardzo miłych i w cale nie zabawnych komentarzy Itasia :P
Co do tej ciekawości to ona najbardziej mnie wkurza jak kończysz rozdziały ty zły człowieku. Wiem, że to celowy zabieg ale w takich momentach kończyć !!!
Anka spokój focus on komentarz.
Jak sprawdzisz sobie statystyki przy odbiorcach to 99% wyświetleń jeśli chodzi o system operacyjny Android to będę ja ^^. No cóż tak to jest jak się czyta z telefonu. Dlatego mi nie przeszkadza wyśrodkowanie :P.
Co by tu jeszcze... a tak.
Nie związane z blogiem, widziałaś już Igrzyska ?
Ja tak i moim zdaniem film był super, ale jestem ciekawe jak zekranizują 3 część, sama chyba wiesz jaka ona była.
Twoje teksty jak zwykle mnie rozwalają :D
Jaka wredna Tsunade, łoł tego bym się po niej nie spodziewała, ale cukierkami bym się poczęstowała :D.
Ciekawi mnie również co trenują Itachi i Liv ? strzelam karate :D chodź ciekawie by wyglądał Uchiha grający w siatkówkę albo kosza.
To chyba tyle, pozdrawiam, czekam na następny rozdział ty zła kobieto :P i życzę duuuuużo weny tak żeby nie zabrakło :D.
Jaka zła... Jam jest anioł w czystej postaci XD. No nie powiem, czasem się tak śmieję :D. Tak, Uchiha będzie miał używanie na biednej Liv. Najgorsza kara z możliwych. Teraz jak wiem, że to Ty tak mnie sprawdzasz z androida to będę miała wrażenie, że dyszysz mi na kark i szepczesz " Ej, kiedy ten rozdział... No kiedy, może byś się ogarnęła i napisała..." Niezły patent na mobilizację :D. Powiem, że masz nosa z tym w co gra Itachi (tak, to sport zespołowy), ale Liv raczej nie zgadniesz;).
UsuńIgrzyska oglądałam i też uważam, że tego nie zepsuli. Wszystkie ważne wątki zachowali, więc jestem zadowolona. Walka na arenie była taka jak sobie wyobrażałam czytając książkę. No, powiem że trzecią część chyba będzie najtrudniej zekranizować. Tyle się tam działo. Dziękuję za wenę;)
No teraz to już się nie czepiam :) a tekst możesz łatwo wyjustować. Zaznaczasz całość (w opcji edytuj posta) tekstu i klikasz u góry na taki przycisk (szósty od prawej strony u góry nad pisanym tekstem w opcjach edytowania - no wiesz czcionka itp) i szukasz opcji wyjustuj.
OdpowiedzUsuńOczywiście nie każę Ci tego robić - to Twój blog i Ty tu rządzisz :)
Ślę wene na następne rozdziały.
Jak co to wal jak w dym - zawsze pomogę (na ile dam radę, oczywiście)
Pozdrawiam
Tayla
No dobra, przy tym opowiadaniu już ustąpię, ale te "Zwaśnione rody" będziesz musiała wytrzymać z wyśrodkowaniem :D. Sentyment po prostu, nic nie poradzę;). Znam adres, tak więc możesz się spodziewać nalotów XD.
UsuńNajwidoczniej byłam bardzo grzeczna, bo takiego prezentu się nie spodziewałam ;d. Nowy pomysł? Nie no powiem Ci, że genialny, a opis pogoni wprost wymarzony. Potrafiłam sobie nawet wyobrazić morderczy wzrok Uchihy... tylko czemu taki krótki?????
OdpowiedzUsuńMam pytanie, co z poprzednim wątkiem, bo zaczął się rozkręcać... Kurde, wychodzi na to, że myślę tylko o jednym, ale Itachi w Twoim wydaniu jest oszałamiający ;D.
Czekam na ciąg dalszy, może jeszcze w tym tygodniu ? ;d
pozdrawiam gorąco
Jak widać trochę się opieprzam:D. Mam jednak usprawiedliwienie (marne bo marne, ale jest). Wymyśliłam coś nowego do głównego opowiadania i chcę to zamieścić w nowym rozdziale. Tak więc nie krzykaj:*.
UsuńFajny rozdział, ciesze sie że nowe opowiadanie od zawsze o naszej ukochanej parce <3 Mam tylko nadzieje, że będziesz wciąż pisać to poprzednie, bo jednak wole przygody w świecie ninja pełnym niebezpieczeństw i namiętności niż szkolne, ale zobaczymy jak sie historia rozwinie. Czekam na next! :)
OdpowiedzUsuń~Marysia
Rozdziały ZR będą się pojawiać. Po nowym rozdziale stwierdzisz, że jestem sadystką:*. U mnie nie ma lekko :D
UsuńHuuuuuu, jakie fajne! Generalnie nie przepadam za Uchihą i omijam wszelkie opowiadania z nimi, ACZKOLWIEK to mi się strasznie spodobał! ( w sensie prolog ). Postać dziewczęca jest bardzo w moim guście, typie, upodobaniu i czym tam jeszcze... dobra kara, dobry kawał, dobra akcja... podoba mi się! Chciałabym już ją widzieć na tym treningu :D Tylko mam pytanie, nie wiem czy nie doczytałam... (bo tak mi się czasem zdarza) Tsunade pogroziła tej cwaniarce utratę stanowiska kapitana. Ale... gdzie? Ah, mam słabość do tego imienia.
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie, może moja Raikes też Ci się spodoba :> ! http://daraku-tenshi.blogspot.com/
My się chyba nie znamy;). Cieszę się, że moje opowiadanie się spodobało i skomentowałaś (mam nadzieję, że już tu zagościsz z nami na stałe:D). Treningi będą bardzo "przyjemne" dla Liv XD. Nie napisałam w jakiej dyscyplinie Senju jest kapitanem. Potrzymam Was trochę w niepewności XD.
Usuńhmhmhm! to i ja się dołączę :3 blog świetny, żeby nie używać bardziej dosadnych wyrażeń, pochłonęłam całość na raz i jak już się wczułam i akcja w ZR zaczęła się rozkręcać na dobre, tu taka niespodzianka! nie mogę się doczekać kontynuacji. nie żeby to mi nie odpowiadało, ale szczerze bardziej wolę ich nieco "starszych" :3 mimo wszystko czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały i dołączam do grona Twoich adoratorów ♥ ostatnio tak dobrego bloga czytałam na początku gimnazjum (a trochę już od tego czasu minęło xD)
OdpowiedzUsuńniech Ci wena sprzyja! :3
Rany, ile nowych ludziów:). Nawet nie wiesz jaką przyjemność sprawiają takie komentarze (napuszyłam się trochę XD). Bardzo mi miło, że losy Senju i Uchihy mają nową fankę. Nie musisz się martwić, ZR jeszcze będzie miało kilka rozdziałów więc myślę, że się nacieszysz tymi starszymi postaciami :D. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za komentarz:*
UsuńWitam,
OdpowiedzUsuńdopiero co natrafiłam na Twój blog, jeszcze nie przeczytałam tamtego opowiadania (ale to nadrobię w najbliższym czasie ;]), za to przeczytałam ten prolog, i już mnie bardzo zaciekawiło, och Tsunade to potrafi być władcza... no i te docinki między Itachim a Liv....
droga autorko z okazji zbliżających się świąt, życzę Tobie aby te były radosne, spokojne, spędzone w miłej rodzinnej atmosferze...
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie i gorąco Basia
Witaj!
OdpowiedzUsuńMam pytanko czy to opowiadanie będzie kiedyś kontynuowane? Bardzo mi się podoba prolog. Co do sportu w jakim Liv jest kapitanem, ja to wiem. Czuję wręcz przez skórę, że znam prawidłową odpowiedź., ale nie powiem niech inni też mają radochę z odkrycia tego faktu.
Na koniec pozdrawiam i ślę życzenia z okazji... bez okazji, a co tam za szaleję. =)
Przepraszam, że tak późno odpowiadam na komentarz, ale jakoś tak mi zeszło XD.
UsuńW każdym razie, opowiadanie planowo będzie kontynuowane, ale jako, że blog ma masę (jesu... za dużo, stanowczo za dużo) innych opowiadań to to no cóż, spadło na koniec kolejki :"D.
Wiesz jaki sport uprawia Liv? Serio? Aż jestem ciekawa czy strzeliłaś dobrze, bo dosyć ogólnikowo przedstawiłam sprawę^^.
Dziękuję za życzenia i pozdrowienia <3. Nawzajem :)
Mother, jak Ty późno odpowiedziałaś to co dopiero ja? .-.
UsuńTak naprawdę to byłam święcie przekonana, iż w końcu odpowiedziałam ale jakoś tak sobie weszłam, a tu jednak nie... blogspot czasem mnie dobija jak i mój internet;_;
Ale przechodząc do sensu mojego skomentowania. Przedstawiłam to ogólnikowo, bo jakby nie patrząc człowiek jest egoistą i zawsze chcę mieć rację, a ja wielkim wyjątkiem nie jestem. Jednak jeśli chodzi o odpowiedź to mam dwie na celowniku nie wiem dlaczego ale mi spasowały (może dlatego że sama je uwielbiam i wszyscy muszą je lubić >.<) No a tak z czystej ciekawości to widziałam, że zaczynasz kolejne opowiadanie, a kontynuacji tego ani słychu ani widu .-.
No to tyle po mojej wypowiedzi do odpowiedzi z przed... mother sprzed trzech miesięcy O.O
Weny życzę, bo jej wszystkim zawsze brakuje papatki =)
A ja to ta sama osoba co wcześniej, a tam nie napisałam kto, więc przedstawię się teraz. Jestem tantadatam Nika-chan :D
Boru, Boru... Co my mamy z tym odpowiadaniem w takim BŁYSKAWICZNYM tempie XD. Witam Cię Nika - chan. I mam nadzieję, że jakoś przetrwasz ten czas z innymi opkami, które mam na tapecie :"D.
Usuń