26.11.2013

XXIII Manipulatorzy

 No więc jest kolejny rozdział, wyszedł nawet długi. Ciekawe czy chociaż trochę Was zadowoli :D.  Czekam z niecierpliwością na Wasze komentarze :)

Jagoda Lee - Sprawy nabierają trochę rumieńców, musimy dać trochę czasu naszej upartej Liv :)

~Marysia - Nie bój nic, o nikim nie zapominam. Mam prolog do opowiadania o Liv i Itachim, tak więc pozostajemy przy naszych bohaterach. Romantycznie będzie dopiero w następnym rozdziale :D


Anonimowy - Powolutku sprawy toczą się do przodu, nie ma co się bojać. Będzie dobrze.

Moon - Jak ja Cię dawno tu u mnie nie widziałam. Super, że mimo nawału studiami dałaś radę wpaść i skomentować:). Życzę więcej wolnego czasu, byś mogła wpadać tu częściej i komentować XD.


***********

Stała przed obliczem Tsunade i beznamiętnie wgapiała się w portrety byłych Hokage. Jak przez mgłę słyszała głos Uchihy, gdy relacjonował przebieg ich misji. Jak tylko wkroczyli do gabinetu dała mu jasno do zrozumienia, że nie ma zamiaru się udzielać. Mężczyzna chcąc nie chcąc, sam musiał zdawać raport. Liv całkowicie ignorowała jego gniewne spojrzenia i oddawała się błogim myślom o odpoczynku. Westchnęła głośno na myśl o gorących źródłach i wtedy zdała sobie sprawę, że jest podejrzanie cicho. Zamrugała zaskoczona i spojrzała na Itachiego, który stał z rękami zaplecionymi na piersi i nie spuszczał z niej wzroku. Zmarszczyła brwi i zerknęła na przełożoną. Ona też wgapiała się w nią swoimi brązowymi oczami jakby próbowała prześwietlić.

- No co?! - warknęła, sztywniejąc i nie spuszczając wzroku z Tsunade. Czuła się nieswojo pod takim obstrzałem spojrzeń.

- Chciałabyś mi coś powiedzieć? - zapytała słodko blondynka i zacisnęła mocniej palce na trzymanych dokumentach. Liv uniosła w zdziwieniu jedną brew, myśląc nad tym nietypowym pytaniem.

- Niekoniecznie - burknęła obrażonym głosem i łypnęła na Uchihe. Teraz żałowała, że nie słuchała co ten dupek mówił. Wyglądało na to, że wspomniał o łowcach, Kazamie albo o jej obrażeniach. Albo o zgrozo, o wszystkim na raz.

- Te bandaże to tak dla ozdoby?

- Nowa moda - mruknęła w odpowiedzi, sztyletując wzrokiem bruneta. Miała już prawie pewność, że ten idiota coś chlapnął.

- Senju, koniec podchodów - warknęła wyraźnie zirytowana kobieta i podeszła do dziewczyny. - Uchiha powiedział o próbie porwania Yuuki i twoich obrażeniach.

- Papla - syknęła Liv zezując na Itachiego, na co ten tylko wzruszył ramionami.

- Nie drażnij mnie nawet - sapnęła Piąta i przyłożyła rękę do czoła Senju. Liv przewracając oczami poddała się badaniu. Z trudem powstrzymywała prychnięcia irytacji, gdy dłonie kobiety sunęły po jej ciele.

- Mówiłam, że nic mi nie jest - stwierdziła z satysfakcją i uśmiechnęła się z wyższością, gdy Tsunade nie wykryła żadnych nieprawidłowości. - Jeśli to już wszystko to chciałabym już iść.

- Obie grupy mają tydzień wolnego. - Hokage machnęła na nich dłonią i wypędziła z biura.




Minęły już trzy dni od ich powrotu do wioski. Liv siedziała w głębokim fotelu i patrzyła za okno. W dłoniach ściskała porcelanowy kubek i wsłuchiwała się w szalejący za szybą żywioł. Uwielbiała patrzeć na burzę nocą. Było w niej coś tajemniczego i magicznego. Natomiast czerń nocnego nieba była idealnym tłem by w pełni wydobyć piękno trzaskających piorunów. Burza była gwałtownym i fascynującym spektaklem dostępnym dla wszystkich. Było coś niesamowitego w chwilach gdy wszystko zamierało na parę sekund, a później następował potężny grzmot.
Miała wrażenie, że całym ciałem odczuwa tą potężną siłę uderzającą o ziemię, a pod jej skórą przemykają delikatne dreszcze. Ciekawiło ją czy każdy tak miał, czy może to kolejna z cech demona. Przymknęła oczy gdy wszystko minęło, a w powietrzu unosił się już tylko cichy szum deszczu. Teraz mogła się skupić na tym co zmusiło ją do wstania z łóżka.
Noc w noc od powrotu z misji śniła jeden sen. Była nim już szczerze zmęczona i znudzona, bo ile można? Z westchnieniem spojrzała na stojące przy biblioteczce zdjęcie i przeczesała placami grzywkę. Za parę dni będzie musiała poszukać odpowiedzi, ale dziś jeszcze spróbuje złapać trochę snu.



Nastał kolejny słoneczny dzień w Konoha. Z każdej strony dochodził głośny gwar ludzi. Miało się wrażenie, że ulice nagle się zwężyły albo populacja mieszkańców drastycznie wzrosła. Wszędzie panował taki tłok, że człowiek dostawał ataków paniki w takim tłumie. Znudzona Liv wpatrywała się w stado krzątających się geninów. Zajęła jedną z dalszych ławek w parku, podziwiając postępy prac. Dzieciaki na polecanie samej Hokage, zajmowały się dekoracją wioski na święto puszczania lampionów. Z drzewa na drzewo przeskakiwali śmiejący się chłopcy, przeciągając liny na których miały być porozwieszane symbole świąteczne. Wśród zapracowanej młodzieży dostrzegła nawet swoich podopiecznych. Z początku była zaskoczona widząc Zaku tachającego pod pachą plakaty. Myślała, że po tak długiej misji cała trójka będzie wyczerpana i wykorzysta ten tydzień na błogie lenistwo. Z drugiej strony mogła się tego spodziewać po tym wulkanie energii, że nie da rady usiedzieć w domu gdy coś się dzieje w osadzie. Był w swoim żywiole, biegał to tu, to tam. Wszędzie było go pełno.
Wyciągnęła się wygodniej na ławce i zerknęła w kierunku sporego podestu. Skupiła się tam ogromna liczba dziewcząt i nawet z tej odległości - prawie pięćdziesiąt metrów - słyszała ich krzyki i piski. Zmrużyła kpiąco swoje zielone oczy domyślając się co może być źródłem tego zamieszania. Tak jak sądziła. Tłum rozhisteryzowanych nastolatek dorwał najstarszego z braci Uchiha i otoczył, odcinając drogę ucieczki. Liv z rozbawieniem pomyślała, że te zbzikowane fanki przypominają watahę wilków osaczającą swoją ofiarę.
Trochę była zdziwiona widząc tu Itachiego. Od momentu rozstania się pod biurem Tsunade i jak do tej pory nigdzie go nie widziała, aż do teraz. Z trudem było jej to przyznać, ale przyzwyczaiła się do towarzystwa tego lowelasa. Usprawiedliwiała się, że to normalne gdy spędziło się ze sobą cały miesiąc.

- Sensei, będziesz jutro tu z nami? - Z zamyślenia wyrwał ją głos Zaku, który wrósł przed nią jak spod ziemi. Chłopak wlepiał w nią te swoje ciemne oczy w niemej prośbie. Już otwierała usta żeby zaprzeczyć gdy ubiegły ją słowa Yuchiro.

- To tradycja, że nauczyciele idą z uczniami puszczać drużynowy lampion - stwierdził ze znawstwem i opadł obok niej na ławkę. Zaplótł ręce na karku i spojrzał w niebo.

- Pierwsze słyszę o czymś takim - mruknęła przeczesując zakamarki umysłu, szukając jakiejkolwiek informacji na ten temat. Gdy nic takiego nie znalazła, dodała: - Z tego co wiem, to jest święto przyjaźni i par. - Miała dziwne przeczucie, że te małe potwory coś knują. Tylko nie wiedziała co.

- No tak, ale to taka niepisana tradycja - zapewnił gorliwie Zaku. Zrobił krok w stronę sceptycznie patrzącej mistrzyni i złapał ją za dłonie. - Proszę... Wszyscy będą z opiekunami, nie możemy być gorsi.

Westchnęła głośno udając, że się zastanawia. Tak naprawdę już na początku podjęła decyzję, że z nimi pójdzie skoro tak bardzo im na tym zależy. Miała ochotę zdzielić się przez łeb za tą słabość do swoich uczniów i za brak asertywności.

- Dobra, niech wam będzie - mruknęła cierpiętniczo, udając, że nie widzi szerokiego uśmiechu na twarzach chłopców. Stanowczo stała się za miękka. - Mam nadzieję, że nie umrę tu z nudów - jęknęła.

- Świetnie! Idę powiedzieć bratu, że jest zgoda - krzyknął Zaku i pognał jak strzała przed siebie. Liv zamrugała zdezorientowana, ciągle gapiąc się na miejsce gdzie jeszcze przed chwilą stał młody Uchiha.

- Jak to bratu? - wyjąkała przenosząc spojrzenie na zadowolonego Yuchiro.

- Nie powiedzieliśmy ci, sensei? - padło niewinne pytanie, a jego oczy zamigotały wesoło. - Ale to chyba nie robi różnicy, że będzie nas więcej? Będzie weselej.

Może i by uwierzyła w zmartwienie tego małego demona, gdyby nie jego cichy chichot. Ten pomysł śmierdział na kilometr, tylko nie miała pojęcia co te małe łobuzy chciały ugrać.

- Ta... Z pewnością - burknęła, patrząc spod byka na jego zadowoloną minę. - O której i gdzie mamy się spotkać?

- My wpadniemy po panią - zaświergotał słodko i uciekł w tłum zostawiając ją samą.

- To dopiero małe manipulatory - syknęła do siebie i ruszyła do domu.




Ze zniecierpliwieniem krążyła po mieszkaniu i co chwilę zerkała za okno. Miała z niego doskonały widok na panoramę wioski i okoliczne lasy. Westchnęła ciężko na widok małych światełek migoczących przy każdej z uliczek. Zapadał zmrok i porozwieszane ozdoby dodawały osadzie tajemniczości i niewątpliwego uroku. Ktokolwiek był odpowiedzialny za plan rozmieszczania dekoracji, spisał się na medal. Zerknęła na wiszący zegar i z cichym pomrukiem niezadowolenia zauważyła, że już grubo po osiemnastej. Nie miała ochoty brać udziału w żadnych durnych świętach. Na ostatniej misji miała ich aż nad to. Do tej pory na jej skórze pyszniły się ślady henny. Zamknęła na chwilę oczy, lokalizując czakrę swoich podopiecznych i tylko sapnęła pod nosem. Tak jak przypuszczała, te małe potwory były już w parku.
Prychnęła sama do siebie zgarniając z wieszaka bluzę z wieszaka. Grzebiąc po kieszeniach w poszukiwaniu kluczy, w myślach obiecywała sobie, że zbeszta tych gamoni  tak, że odechce im się zatruwać jej życie. Nie patrząc przed siebie nacisnęła klamkę i chciała wyjść na klatkę, ale zderzyła się z czymś twardym i ładnie pachnącym. Zaskoczona zamrugała kilkukrotnie i uniosła twarz. Jej brwi pojechały do góry gdy zdała sobie sprawę, że właśnie opiera się o pierś największego bożyszcza Konohy.

- Widzę, że tęskniłaś Senju - zaśmiał się głośno Itachi nie spuszczając z niej wzroku. Dopiero na dźwięk jego głosu oprzytomniała i odskoczyła gwałtownie do tyłu.

- Co ty tu robisz?!

- Dzieciaki mówiły, że mam po ciebie wpaść - wyjaśnił, uśmiechając się lekko zerknął do mieszkania za jej plecami. Nie było mu dane długo podziwiać wystroju korytarza, bo już w następnej sekundzie, zatrzasnęła z hałasem drzwi.

- Zbytek łaski, sama bym trafiła - warknęła odwracając się do niego plecami i przekręcając klucze w zamku. - Nie musiałeś się fatygować, Uchiha.

- Ano, nie musiałem - zamruczał zmysłowo, nachylając się na jej uchem i pieszcząc je oddechem. Liv zamarła na te gest i wciągnęła ze świstem powietrze gdy jego usta musnęły delikatnie skórę. - Jednak to zrobiłem... Zatęskniło mi się za tobą, Senju.

Coś było stanowczo nie tak. Jeszcze nie tak nie dawno, każda taka prowokacja spływała po niej jak woda po kaczce, a teraz? Czuła jak się jej zrobiło gorąco i duszno, a do tego paliła ją twarz. Cholera, dostała gorączki, czy jak? Bo przecież to niemożliwe, że się czerwieni przez tego kretyna. Bardzo przystojnego kretyna, trzeba zaznczyć. Mniejsza o to. Ważniejsze jest to, że ona nigdy się nie rumieniła, to niezgodne z jej naturą! Przymknęła na chwilę oczy i policzyła do dziesięciu próbując się uspokoić. Gdy wreszcie poczuła, że sytuacja jest opanowana, odetchnęła głęboko i odwróciła się w jego stronę.

- Zabawne, bo ja poczułam ogromną ulgę gdy przestałeś naruszać moją przestrzeń życiową - zaśmiała się złośliwie i schowała klucze. Udała, że nie widzi jego kpiącego spojrzenia i wyszła z budynku.


8 komentarzy:

  1. Ty to robisz specjalne kobieto !?! Ja chcieć następną notkę ! Po poprostu kolejna która się pastwi nad czytelnikami !
    Dobra parę oddechów.... Ok
    Sny... hmmm jest to teraz bardzo popularny temat tak jakoś zauważyłam. Jestem ciekawa co śni się Liv, czyżby coś związanego z Panem(haha... Hunger Games!!!) Uchihą ;D
    Ach te małe potworki, może chcielibyście się ulotnić zanim pojawią się Liv i Itachi. Choć to by było ciekawe jak by Senju ich złapała ;) ( niemarwcie się jestem po waszej stronie ).
    Ciekawi mnie jeszcze reakcja dziewczyn typu Hakaze, w końcu na święto par Liv i Itachi przychodzą raem ;D.
    Liv się tęskni za Itasiem :D
    Do tyle co udało mi się wymyślić, czekam na next'a ( ma być szybko ;P), pozdrawiam trolu jeden i życzę duuużo weny =^-^= ;D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sny były mi potrzebne by pociągnąć wątek klanów Uchiha i Senju. Dlatego wydały mi się najodpowiedniejszym zabiegiem:D. A na święcie będzie wesoło:), Liv i Itachi razem w jednym miejscu i na dodatek jest to poniekąd święto par. Tak, towarzystwo będzie w szoku :D. Pytanie czy wioska przetrwa w nienaruszonym stanie ;).
      P.S Uwielbiam Igrzyska śmierci i wybieram się niedługo do kina. O tak, to jest to. Książki były ekstra :))))) Wenę przyjmuję :* również pozdrawiam gorąco.

      Usuń
  2. Fajny odcinek :) Wyczuwam że w następnym będzie gorąco i romantycznie. I mam nadzieje! Biedna tylko Hazake zakochana kiedy zobaczy Liv i Itachiego razem... i może by tak odsłonić troszkę tę zawsze opanowaną twarz Itachiego? Może go tak troszkę z równowagi wyprowadzić? Może pokaże jakąś swoją mniej znaną nam twarz? Jestem pewna że Liv odkryje jego opiekuńcze i bardzieh wrażliwe wnętrze. A uwielbiam gdy Itachi martwi się o Liv a ona ma talent do przyjciągania kłopotów. Mam nadzieje że tego też podczas święta nie zabraknie! <3
    Życzę duuuuuużo weny i z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek!
    ~Marysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Itachi to Itach. Momentami nawet on potrafi być nieprzewidywalny. Fanki Uchihy z pewnością będą miały nie małą rolę w nowym rozdziale. Hakaze też będzie :D. Kłopoty też będą ale troszkę mniejsze niż zwykle, nie obawiaj się. Większe będą troszkę później ;) Dziękuję za komentarz :D pozdrawiam

      Usuń
  3. super odcinek! Będzie dziś wieczorem następny??? ;3
    pozdrosy! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy odcinek będzie jakoś na tygodniu:), pozdrawiam

      Usuń
  4. Pani :P zła koleżanko kiedy rozdział ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział coś się ślimaczy ale coś wrzucę co byśta nie mówiły, że na mikołaja nic nie było:D. Spóźniony, ale zawsze prezent nie?

      Usuń