Liv z ponurą miną kroczyła obok Uchihy. Miała niemiłe
wrażenie, że cały świat obrócił się przeciwko niej. Bo jak inaczej miała
wytłumaczyć obecność tego dupka? Od opuszczenia jej domu, nie zamienili nawet
słowa. Cisza, w jakiej przemierzali uliczki Konohy, była irytująca. Miała
ochotę ją przerwać, ale milczenie dawało złudzenie, że jest sama, a to już nie
było takie złe. Mimowolnie zerknęła na towarzysza. Zacisnęła mocniej usta, gdy
kolejny raz uświadomiła sobie jak bardzo jest przystojny. Zjechała spojrzeniem
na blade wargi i w tym momencie zalała ją fala wspomnień. Doskonale pamiętała
ich smak i to jak są cholernie zdolne. Ciężko było to przyznać, ale
Itachi był jednym chodzącym grzechem. Jeżeli jakaś kobieta nie byłaby
zainteresowana Uchihą, to wystarczył jeden jego pocałunek, by zmieniła zdanie.
Warknęła cicho odganiając od siebie tego typu myśli. Diabelnie przystojny czy
nie, przecież na nią nie działa. Odetchnęła głęboko i bez emocji powróciła do
obserwacji. To co zobaczyła, spowodowało, że aż zasyczała z frustracji. W
kącikach ust tego idioty czaił się mały, ale jakże drażniący, uśmieszek. Miała
pewność, że wcześniej go nie było. Musiał mieć świadomość tego, że się na niego
gapi. Odebrała to jako osobistą zniewagę i tylko dzięki nadludzkiemu opanowaniu
jeszcze go nie starła. Za pomocą pięści, oczywiście.
Czując
chłodny powiew wiatru, wepchnęła ręce do kieszeni. Ostatnie dni przyniosły
wyjątkowe załamanie pogody, co było odczuwalne na każdym kroku. Stanowiło to
swoisty ewenement, bo warunki meteorologiczne w tym rejonie Kraju Ognia były
wyjątkowo monotonne. Pory roku oscylowały głównie pomiędzy wiosną, a latem. W
skrajnych przypadkach, tak jak dziś, zdarzało się coś, co przypominało jesień,
a już cudem był śnieg. Biały puch zdarzał się raz na kilkanaście lat i był
typowym psikusem natury.
Liv, z
pośpiechu, nie wzięła nic do ochrony przed niską temperaturą. Wzdrygnęła się
lekko, kiedy zimno owinęło jej szyję swoim podmuchem. Zmarszczyła lekko brew,
gdy usłyszała obok siebie podejrzany szelest. Aż zazgrzytała zębami widząc, że
Itachi poprawia oplatający go szalik, a na dłoniach – a jakże – ma ciepłe
rękawice. Ten irytując Bóg Konohy zawsze miał to, czego ona potrzebowała.
Gdzieś tam, w zakamarkach swojego umysłu wiedziała, że to dziecinne tak złościć
się na bogu ducha winnego chłopaka – jakby nie patrzeć to jednak o swoją
sklerozę – ale nie mogła nic na to poradzić.
Chcąc
odwrócić swoją uwagę od otaczającego ją chłodu, przeniosła wzrok na granatowe
niebo. Ciemne i prawie zawsze bez żadnej chmurki. Bardzo często podczas
bezsennych nocy, wędrowała po uśpionej osadzie obserwując sklepienie nad głową.
Za najlepszy punkt do patrzenia w gwiazdy uważała kamienne głowy Hokage.
– Senju, od
kiedy ty taka romantyczna? – głos Itachiego wyrwał ją z własnych rozmyślań i
przypomniał o swojej obecności. Liv z niechęcią oderwała spojrzenie od
nieboskłonu. – Czyżby moje towarzystwo tak na ciebie wpływało?
– Powiem ci,
że poniekąd masz rację – wyznała uśmiechając się złowieszczo na widok jego
zdziwienia. W końcu, Liv przyznająca komukolwiek rację było widokiem tak
nietypowym i podejrzanym, jak diament w kaszance. – Pobudzasz mnie do
kreatywnego myślenia. Jak sprawić, żebyś zniknął?
– Miło, że
działam na ciebie pobudzająco – szepnął cicho, nachylając się w jej stronę.
Zmarszczyła nos w konsternacji, bo słowa Itachiego zabrzmiały wyjątkowo
dwuznacznie. Była niemal pewna, że ujął to w ten sposób celowo. Po raz kolejny
pomyślała, że Uchiha to wyjątkowo inteligentni przeciwnicy, dorównujący
pomyślunkiem klanowi Nara. Chociaż momentami miała wrażenie, że Itachi i tak ma
ich wszystkich pod sobą. Udając, że nie załapała aluzji dzielnie wytrzymała
uważne spojrzenie przesuwające się po jej twarzy. W końcu dał za wygraną i
przeniósł wzrok na niebo. – Nie jesteś już zmęczona tą walką ze mną?
– Nigdy! –
zaprzeczyła gwałtownie, prostując się dumnie.
– Dlaczego
nie jestem zdziwiony? – zapytał retorycznie.
Chwilę
później wkroczyli za bramę parku. Ze wszystkich stron dochodziły głośne
śmiechy, piski i krzyki młodych shinobi. Liv z cierpiętniczą miną spojrzała na
ten rozwrzeszczany tłum i skrzywiła się mocno. Przyszło jej do głowy, że
właśnie teraz mogłaby siedzieć w domu pijąc herbatę i przeglądać zwoje.
– Senju,
przysuń się bliżej, bo cię stratują – poradził Uchiha dostrzegając jakieś
zamieszanie. Zielone oczy w odpowiedzi spojrzały na niego z politowaniem.
– Nikt się…
– nie było dane jej dokończyć.
Wszystko
stało się tak szybko, że nawet nie zdążyła odpowiednio zareagować. Jeszcze
chwilę wcześniej stała normalnie, piorunując wzrokiem Itachiego, a w następnym
momencie jest przyciśnięta do szerokiej piersi tego barana. Gdyby nie jego
refleks, to właśnie teraz by leżała na ziemi przygnieciona przez jednego z psów
klanu Inuzuka. Wciąż w lekkim szoku wpatrywała się w głęboki lej, w którym stał
zadowolony zwierzak. Mrugnęła nerwowo gdy obok niej mignęła Hana nawołując
pupila. Patrząc, jak dziewczyna strofuje psa, słyszała bijące szaleńczo pod
policzkiem serce.
– Hej,
ziemia do Liv – Itachi pstryknął palcami tuż przed jej nosem. Kiedy wreszcie na
niego spojrzała odetchnął głęboko. – Nic ci nie jest?
– Co? A nie,
nic. Dzięki. – Szybko wyswobodziła się z jego ramion mieląc pod nosem
przekleństwo. Była zła na siebie. Po pierwsze za swoje gapiostwo, a po drugie,
że zapach chłopaka niebezpiecznie podrażnił jej zmysły. Czując dziwne mrowienie
w karku obejrzała się przez ramię. Jakieś dziesięć metrów dalej stał cały
fanklub Uchihy i wlepiał w nią swoje mordercze spojrzenie. Prawie słyszała złowieszczy
syk wydobywający się z ich gardeł. Co zdumiewające, na czele tej wesołej
gromadki stała Hakaze i chyba pełniła rolę przywódcy. Liv zaobserwowała, że
reszta towarzystwa rzuca w stronę białowłosej pytające spojrzenia, zupełnie jak
w jakimś stadzie. Zabawne, zawsze uważała Hakazę za normalną w tej jej miłości
do Uchihy, a tu taka niespodzianka.
– Idziemy?
Czy będziesz się gapić nie wiadomo na co? Chyba zauważyłem nasze grupy. –
Itachi błyskawicznym ruchem złapał ją za nadgarstek i pociągnął w stronę geninów.
Po dobrych
kilkudziesięciu minutach zerknęła dyskretnie na zegarek. Dochodziła dwudziesta
druga, a ona wciąż stała jak głupek z tymi małymi gamoniami. Była pewna, że
przez dłuższy czas nie zapomni tego wieczoru. Uszy wciąż ją piekły, nie tylko
od wiatru, ale też od śpiewu Zaku. Chłopak chyba ułożył własną pieśń o miłości
i przyjaźni, specjalnie na ten wieczór. Nie przejmując się niczym, wspiął się
na drzewo i zaczął wyć napisany przez siebie utwór. Tak fałszował, że z trudem
opanowała odruch by użyć Boga Piorunów i zniknąć. Była szczerze zdumiona, że z
żaden z obecnych na placu słuchaczy, nie rzucił w śpiewaka czymś cięższym.
Gdyby była młodsza i to nie był jej uczeń, to jak nic, oberwałby
pomidorem.
– Podobało
się pani? – ucieszony od ucha do ucha uwiesił się na kurtce Liv. Błyszczące
czarne oczy i zaróżowione policzki, jasno świadczyły, że jest, chyba najlepiej
bawiącym się uczestnikiem tej maskarady.
– Ta…
zaśpiewaj to wrogom, oni tez docenią twój wokal – rzuciła lekkim tonem i
wyplątała jego palce z materiału. Chłopiec chyba nie wyłapał złośliwości w
zdaniu i uradowany pognał do grupy.
– Jesteś
okrutna. Zobaczysz, za nim też będzie biegała cała wioska. – Itachi patrzył w
ślad za bratem i uśmiechnął się delikatnie. – Kiedyś możesz błagać o autograf.
– Jeżeli
kiedykolwiek nadejdzie taki dzień, to błagam, zabij mnie – pokręciła z
niedowierzaniem głową. – Przecież jemu słoń nadepnął na ucho.
–
Dramatyzujesz, rodowi Uchiha się wszystko wybacza – zaśmiał się głośno,
przeczesując palcami włosy. Wodził wzrokiem po wiszących nad ich głowami
łańcuchach.
– Głuchotę
też? – uniosła pytająco brew zerkając na niego z pobłażaniem. Czując, jak
stykają się ramionami, westchnęła głośno. – Uchiha, byłabym wdzięczna, gdybyś
nie stał tak blisko. Chcesz, żeby mnie żywcem ze skóry obdarły? – kiwnęła w
stronę śledzących ich kobiet. – Pewnie
ci to pasuje, od zawsze życzyłeś mi śmierci.
– Nie masz
się już czym przejmować tylko jakimiś desperatkami? – prychnął pogardliwie.
– To nie na
ciebie rzucą się z pazurami – zarzuciła mu i oddaliła się w stronę
podopiecznych.
Zaku kucał
tuż obok Shion i razem oglądali swoje dzieło. Lampion był umalowany w kolorach
zachodzącego słońca. Liv z westchnieniem chwyciła ze jego górę i uniosła,
patrząc ponaglająco na uczniów. Chciała mieć to jak najszybciej za sobą. Każdy
z nich złapał za pędzel i zaczął kaligrafować swoje inicjały. Senju, z trudem
stłumiła śmiech, na widok skupionej miny młodego Uchihy. Stawiał kreski z takim
namaszczeniem, jakby od tego zależało jego życie. Yuchiro skończył najszybciej
z całej trójki i zerknął pytająco na mistrzynię. Liv, przewracając oczami,
przygryzła kciuk i krwią narysowała symbol klanu Senju. Widząc zdziwione
spojrzenia swoich podwładnych wzruszyła ramionami.
– No co? Tak
będzie miał większą moc – stwierdziła odwracając wzrok. Z tego co jej się obiło
o uszy, ten rytuał miał zapewnić im bezpieczne powroty do domu z misji.
– W takim
razie, może my też powinniśmy… – zaczął Zaku, ale zaraz przerwał gdy Liv
przyłożyła mu palec do ust nakazując milczenie.
– Robiliście
to z takim zaangażowaniem, że w zupełności wystarczy – szepnęła i potargała
jego ciemne włosy. Położyła rękę na ramieniu chłopca i skupiła uwagę na jego
starszym bracie.
Uśmiechnięty
Uchiha przytrzymywał lampion swojej drużynie. Patrząc na jego twarz miała
wrażenie, że jakoś się zmienił. Coś w postawie i sposobie mówienia mężczyzny
było inne. Wydawał się jakby mniej gburowaty. Nadal potrafił być wredny, ale
aura nie była już tak złowroga. Ich sprzeczki straciły na ostrości, stały się
bardziej przekomarzaniem. Czy Liv odpowiadała ta zmiana?
Nie wiedziała. Z pewnością nie odpowiadały jej reakcje własnego ciała na
bliskość Itachiego.
– Możemy
podpalić? – zapytała Shion wyrywając ją ze swojego świata. Uczennica stała tuż
przed nią i ze zniecierpliwieniem wyłamywała palce.
– A kto ma
go puścić? – rozejrzała się szybko szukając jakiegoś wzorca. Widząc, że to
zadanie opiekunów, odetchnęła głębiej. – Dawaj, mała. – Podstawiła jej pod nos
knot. – Mógłby to zrobić Zaku, ale obawiam się, że wtedy cały lampion poszedłby
z dymem. No nie patrz tak, grupa szósta nie może być ostatnia.
– Tak jest!
– Shion szybko podpaliła małą świeczkę i włożyła w uchwyt.
Liv
uśmiechnęła się delikatnie na widok szczęśliwych twarzy uczniów. Ich oczy
błyszczały jak w gorączce, śledząc ich drużynowy lampion dołączający do masy
innych na niebie.
– Senju? –
cichy i przyjemny głos Itachiego rozległ się tuż koło ucha Liv. Z trudem
opanowała dreszcz gdy oparł brodę na jej ramieniu, a ciepły oddech podrażnił
skórę na szyi. Chwilę później oparł skroń o jej policzek. – Co ty na to, byśmy
puścili nasz wspólny lampion?
– Hę?
– Tym
symbolicznym gestem zakopalibyśmy topór wojenny. Naszym grupom na tym zależy. –
Zielone oko łypnęło na niego podejrzliwie.
– Skąd
pomysł o toporze? Poza tym, nie mamy lampionu.
– Dzieciaki
zadbały, by był jeden dodatkowy. – Niemal się roześmiał gdy usłyszał jej ciche
prychnięcie.
– Co ty
wyprawiasz? – wykrztusiła z trudem gdy objął ją od tyłu przyciągając do siebie
tak, że musiała się o niego oprzeć. Lekko spanikowana, spojrzała w kierunku
obserwującej ich Hakaze i przełknęła głośno ślinę.
– Dzielę się
ciepłem – mruknął w odpowiedzi, wzrokiem przywołując Akirę.
Miała ogromną ochotę się wyrwać. Przecież to
nie przystoi, by Senju stała przyciśnięta do swojego największego rywala. Z
drugiej strony tak przemarzła, że czuła się lekko zdrętwiała. Zwalając to na
chwilową niepoczytalność, ciśnienie, pogodę i plamy na słońcu, postanowiła
skorzystać z darmowego grzejnika, jakim niewątpliwie był teraz Itachi. W
milczeniu chłonęła ciepło, a martwienie się jego rozwścieczonymi fankami
pozostawiła sobie na później. Z niechętnym warknięciem wyciągnęła zgrabiałe
palce i nakreśliła swoje inicjały, na podanym przez Akirę, lampionie. Gdy
skończyła spojrzała pytająco na Itachiego, gdyż on nie ruszył się nawet o
milimetr, a podobno oboje mieli zostawić swoje podpisy. Spod delikatnie
przymkniętych powiek obserwował podopiecznych puszczających w niebo kolejne
światło.
– Ty się nie
podpisałeś? – Zaciskała rytmicznie dłonie starając się przywrócić im czucie.
Gdy nie uzyskała odpowiedzi przeniosła wzrok na krążący po niebie lampion i aż
przygryzła wargi. Na jednym z boków dostrzegła symbol przyjaźni, a na drugim
boku był jakiś jeszcze.
– Zrobiłem
to już wcześniej – szepnął wkładając ręce do kieszeni Liv i zaciskając na jej
palcach. Gdy tylko ich dotknął, aż syknął wzdrygając się mocno i cofając
dłonie. – Rany, Senju! Jesteś jak lód!
– No cóż… –
wzruszyła obojętnie ramionami wciąż próbując rozszyfrować narysowany symbol.
Zmarszczyła
lekko brwi gdy wyczuła, że się od niej odsuwa. Nie była zadowolona z takiego
obrotu spraw, ale przecież nie mogła się odezwać. Gdyby to zrobiła, to prawie
tak, jakby się przyznała, że takie przytulanie sprawia jej przyjemność, a nie
sprawiało. Prawda? Nagle poczuła jak łapie ją za ramiona i szybkim ruchem
obraca twarzą do siebie. Zmrużyła gniewnie oczy już otwierając usta, by domagać
się wyjaśnień tak bezczelnego traktowania jej osoby gdy coś miękkiego opatuliło
szyję Liv. Zamrugała kilkakrotnie patrząc z niezrozumieniem na Uchihę. Jej
zdziwienie wzrosło gdy zorientowała się, że rozpina kurtkę. Nim zdążyła
zaprotestować już tkwiła przyciśnięta do jego twardego torsu, a jej zmarznięte
palce dotykały twardego brzucha. Poczuła, jak jego mięśnie spięły się pod
wpływem obezwładniającego zimna, ale chłopak nawet nie mrugnął. Nie mogąc się
powstrzymać rozprostowała dłonie i przejechała po gorącej skórze.
– Co? Zimno?
– zapytała drwiąco gdy lekko zadrżał. Rozlewające się po całym ciele ciepło
sprawiło, że miała ochotę zamruczeć z przyjemności. Kto by pomyślał, że z tego
dupka taki dobry grzejnik?
– Zrób tak
jeszcze raz, a cała ta zgraja będzie miała ciekawe widowisko – szepnął
przyciągając ją jeszcze bliżej, obejmując połami kurtki.
– Jakie
niby? – Uniosła głowę, a widząc niebezpieczny błysk w jego oczach, już żałowała
swojego pytania.
– Pokażę ci,
skoro tak nalegasz.
NARESZCIE !!! :D
OdpowiedzUsuńSuper rozdział, przez cały czas szczerzyłam się do kompa :D
Najlepsze było, że jeszcze na początku zaczęłam się śmiać, a byłam wtedy na konfie na Skypie, więc koledzy do mnie : Anka z czego ty tak śmiejesz :D Ale ok.
Itaś grzejnikiem, też chcę :D <3
Itachi jak zwykle przygotowany na wszystko. Ja się dalej pytam GDZIE SĄ MOJE BRANSOLETKI PANIE UCHIHA ???
Ja bym się nawet nie hamowała od razu rzuciła bym czymś w Zaku, wybacz młody przez to, że nie posiadam jeszcze u umiejętność wyłączania słuchu musiałabym cie uciszyć.
Ty zła kobieto jak mogłaś to tak zakończyć, no !!!!! I teraz nie wiem czy moje przypuszczenia są prawdziwe czy nie bo jesteś nieprzewidywalna jak Riordan i jesteś tak samo wielkim trollem jak on. Kończyć w takim momencie ty serca nie masz !!!
Uchiha i Senju pogodzeni O.o Brawo dzieciaki :D Jesteście miszczami podstępu. Jak coś to ja wcale nic nie przypominam ale kiedy im się oberwie od Liv ??? Tak symbolicznie chociaż.
No już nie jestem taka pewna czy Itaś pragnie śmierci Senju < uśmiecha się chytrze >, ale musi mu się bardzo podobać denerwowanie swoich fanek :D Och Hakaze... MASZ TO NA CO ZASŁUGUJESZ buahahaha < szyderczy uśmiech > :P
Dobra kończę zanim mi całkowicie odpierdzieli, za dużo cukru pudru się nawdychałam podczas pieczenia pierników i teraz owocuje to moimi dziwnymi opałami. Widzę ciastka i słyszę Pentatonix w głowie, o kurde mam słuchawki na uszach :D i niezjedzone ciastka na stole jak to możliwe przecież wszystkie zjadłam O.o :D Cóż nie udało się skończyć na czas.
Wiec przepraszam za nieogarnięty komentarz, pozdrawiam, życzę duuużo weny zła kobieto i czekam na next'a mam nadzieję, że nie długo bo inaczej będę stać nad tobą i dręczyć cię pytaniami : Kiedy rozdział ? No kiedy ? itp. ;D
Ps. Przez to, że nie miałam wcześniej dostępu do kompa chciałabym ci złożyć takie życzonka. Żeby wena cię nigdy nie opuszczała, abyś miała dużo chęci do pisania, bo to jest czasami ważniejsze od weny. Dużo czytelników, najlepiej bardziej ogarniętych niż ja :D Sporo długich i zabawnych komentarzy, bo można się pośmiać :D i takie moim zdaniem najbardziej motywują do pisania. Zawsze uśmiechu na twarzy, abyś była dla nas czytelników mniejszym trollem i mniej złą kobietą :D. Zdrowia, szczęścia, pomyślności i niech to żarcie zawsze w cycki idzie :D.
Czego sobie tam jeszcze chcesz, czyli po prostu spełnienia marzeń tych dużych ale też i tych najmniejszych. Pozdrawiam.
+ szpan łaciną Annumque Novum Faustum, Felice! Tibi opto! ( Szczęśliwego pomyślnego roku, Tobie życzę! )
Hehehe... Twoje komentarze zawsze poprawiają mi humor :D. Co do zemsty na uczniach, co się odwlecze to nie uciecze. Zemsta najlepiej smakuje na zimno XD. No, a jak miałam zakończyć? Muahahahaha ]:-> Uważam, że jest dobrze XD. Dziękuję gorąco za życzenia Kochana :*. Szpan jak najbardziej się udał, oczy miałam wielkie jak spodki :]. Pozdrawiam
Usuńahhh <3 w końcu i jest ciąg dalszy przygód Liv i Itasia. i jak zwykle wszystko jest tak ujęte, że nie mogę się doczekać następnych rozdziałów, no bo po takim zakończeniu ma się nadzieje i wyobrażenia na dalsze wydarzenia (mam taką cichą nadzieję, że nie zrobisz nagle zwrotu akcji i stanie na fiasku :D). a ten drugi znaczek? ;> dostrzeże go czy możemy tylko się domyślać? ;3
OdpowiedzUsuńw każdym razie świetnie piszesz i nie można się od tego oderwać!
Drugi znaczek musi zostać w sferze domysłów^^". Może kiedyś wyjdzie "przypadkiem" co tam Uchiha nabazgrał :D. Nagły zwrot akcji... Cóż XD. Odpowiem na to dyplomatycznym milczeniem:>. Dziękuję za komentarz i te komplementy, aż się zarumieniłam:*
Usuńawwwwwww...
OdpowiedzUsuńPięć minut później...
Kocham! <3 :3
Normalnie, aż mnie nosi żeby dowiedzieć się co będzie się działo dalej! Pragnę więcej...
Dobra, koniec zabawy!
Pozdrawiam, cholernie dużo weny życzę i błagam o więcej... :3
Postaram się by to więcej było jak najszybciej :).
UsuńJAK TAK MOŻNA?! to okrutne pozostawiać rozdział w takim momencie! jak chce więcej! już sie zastanawiam co ten itachi wymyślił... ;3 mam nadzieje że rozdział będzie szybko bo chyba nie wytrzymam tego napięcia! Teraz jest dużo wolnego wiec jestem pewna ze szybko napiszesz kolejny :D czekam z niecierpliwością! <3
OdpowiedzUsuń~Marysia
Bez marudzenia mi tu bo mam coś ciekawego :3. Myślę, że jako fance mocniejszych wrażeń, kolejny rozdział przypadnie Ci do gustu:). Mam tylko nadzieję, że uda mi się to napisać jak trzeba :D.
UsuńMoja droga teraz masz tylko jedno wyjście po zakończeniu tego rozdziału. Jest to NAPISANIE CIĄGU DALSZEGO W CIĄGU TYGODNIA. Przykro mi, innego wyjścia nie ma. Jak mogłaś przerwać teraz?;p Ja też chcę zobaczyć, co Itachi ma na myśli ;p
OdpowiedzUsuńWybacz, ze tak Cię traktuje, ale uwielbiam to opowiadanie, a przerywanie w TAKIM momencie to zuo ;D
Uwielbiam Cię Kochana i pisz szybko bo ja nie żartowałam <3
Wyczuwam w powietrzu groźbę XD. Widzę, że udało mi się Was zaintrygować. Hehehe Itachi to bardzo nieprzewidywalny przeciwnik. Tak naprawdę może się zdarzyć wszystko i nic :D. Też Cie uwielbiam i cieszę się, że znalazłaś chwilkę by wpaść :*.
UsuńWitam :)
OdpowiedzUsuńRany dopiero dziś uświadomiłam sobie, że nie skomentowałam! :/ Wybacz, już naprawiam swój błąd :D
Zacznę od tego, że dołączam się do próśb osób wcześniej komentujących. MASZ PISAĆ NASTĘPNY ROZDZIAŁ! MIGIEM!
No skoro formalności mamy załatwione to teraz przyjemniejsza część komentarza :)
No kurczę myślałam, że umrę jak co kilka linijek czytałam o dotknięciu, otarciu, spojrzeniu i całej reszcie romantycznych gestów... I powiem tak: świetnie zbudowałaś napięcie między nimi, udało Ci się mistrzowsko pokazać chwile zwątpienia w nienawiść itp.
A dostrzeżenie zmian w drugiej osobie nasuwa wspaniałe opcje dla wyobraźni o romantycznych pocałunkach, przytulaniu, macankach itp :) (Bo myślę, że tego nie zabraknie w niedługiej przyszłości, co? Pamiętaj, nie wymigasz się! hehe ;D)
Ten fragment:
" – Co ty na to, byśmy puścili nasz wspólny lampion?
– Hę?
– Tym symbolicznym gestem zakopalibyśmy topór wojenny. Naszym grupom na tym zależy."
To mój zdecydowany faworyt z tego rozdziału!
Niech już tak nie ściemnia, że to grupom tak zależy - jako facet niech w końcu jej powie prawdę, że to jemu zależy!!!! A ta małpa Liv też niech sobie walnie kielicha na odwagę i dalej do Itasia! :):)
A tutaj to turlałam się ze śmiechu:
"– Rany, Senju! Jesteś jak lód!"
No kurczę przecież ja wiem, że ona specjalnie to zrobiła! Nie ubrała się cieplej bo wiedziała, że Uchiha ją rozgrzeje! Tylko jak dla mnie osobiście widownia im nie potrzebna...;) Lepiej, żeby ją rozgrzał na dużym łóżku w satynowej pościeli no nie?
O nie! Stop. Muszę przestać bo moja wyobraźnia już wskoczyła na najwyższe obroty... Potem będę gadać bzdury przez resztę dnia.
No to teraz ostatnia perełka:
"– Zrób tak jeszcze raz, a cała ta zgraja będzie miała ciekawe widowisko – szepnął przyciągając ją jeszcze bliżej, obejmując połami kurtki.
– Jakie niby? – Uniosła głowę, a widząc niebezpieczny błysk w jego oczach, już żałowała swojego pytania.
– Pokażę ci, skoro tak nalegasz."
Proszę jaki dżentelmen! Jak kobieta prosi to nie wypada mężczyźnie odmówić... (że nie prosiła to mało ważny szczegół, hehe) Uchiha ma za to u mnie dużego plusa, bo dobre wychowanie to podstawa!
No proszę jak ten Itaś dba o swoje fanki! Nawet widowisko im chce zapewnić za free. Tak, tak rób widowisko z Liv w roli głównej! Mam nadzieję, że przekaz będzie dla nich zrozumiały i się odpier... raz na zawsze :D
I Ty Brutusie przeciwko mnie? Znikąd pomocy. ;) Cieszę się, że Twoim zdaniem nie poległam na tych analizach przeciwnika. Hehehe przyciąganie Senju do Uchihy i odwrotnie jest namacalne, raczej widać. Ciężko jednak się przestawić na coś innego niż rywalizacja po tylu latach znajomości, będącej niekoniecznie na stopniu koleżeńskim XD. Satynowa pościel? :3 Mówisz? Pomyślę o niej, kiedyś :>. Co jak co, ale dobre wychowanie to podstawa i Uchiha o tym wiedzą. Savoir vivre mają opanowane do perfekcji :D. Jeeeeeej, uwielbiam takie długie komentarze <3
UsuńDziwisz się, że jestem przeciw Tobie?? Nie trzeba było urywać wtaki momencie! Nie marudź tylko pisz :D A satynowa pościel tak, tak przyda się więc masz moje błogosławieństwo, żeby ten motyw wykorzystać :D
UsuńPozdrawiam
ps. A ja uwielbiam pisać takie długie komcie :*
No cóż ten jest nieco krótszy ale wiem, że mi wybaczysz :)
Udało ci się jakos wybronić od spamu bo nie miałam zbyt dużego dostępu do kompa, ale teraz to ja się kulturalnie pytam kiedy następny rozdział pani zła koleżanko? ;P
OdpowiedzUsuńMożemy się spodziewać w najbliższym czasie noworocznej notki?
OdpowiedzUsuńI ja dołączam się do pytania ;)
OdpowiedzUsuń