Hej! Nie musicie mnie już terroryzować, mam dla Was świeżutki i jeszcze gorący rozdział. :) Za radą znajomej zaskoczyłam wenona i napisałam go od razu w wordzie, zamiast jak dotychczas w notesie. Nie zatrybił na czas, że jest wykorzystywany i tym sposobem powstało to. Moim zdaniem, całkiem udane. Zobaczymy czy podzielicie tę opinię. Zapomniałabym, wszystkiego dobrego w NOWYM ROKU, oby był lepszy niż poprzedni.
Betowała Tayla :*
Liv, spod przymrużonych
powiek patrzyła na uśmiechającego się złośliwie Uchihę. Przez głowę przeleciało
jej stado myśli, zaczynając od tych całkiem przyjemnych do tych już mniej. Sama
do końca nie wiedziała, którą wersję by wolała. Itachi miał w sobie coś, co
przyciągało, działał jak magnes, któremu coraz trudniej się oprzeć. Tylko to
przyciąganie nie było fajne, jeśli działało też na członkinię rodu Senju. Co
jak co, ale przecież ona powinna się trzymać od niego z daleka. Na odległość
rzutu kunaiem – jeśli miała sprecyzować.
Kątem oka zarejestrowała, że geninii gdzieś czmychnęli zostawiając ich samych. Wciągnęła
ze świstem powietrze gdy dotarło do niej, że mężczyzna powoli nachyla się w jej
stronę. Zagryzła mocno usta zdając sobie sprawę do czego dąży cała sytuacja. Ten
dupek zamierzał pocałować ją w miejscu publicznym. Nie tylko publicznym, ale w
cholernym tłumie ludzi, dla których byliby nie
małą atrakcją. Nawet teraz wyczuwała wlepione w nich spojrzenia mieszkańców.
Było to spowodowane pewnie faktem, że stoją tak blisko i jeszcze się nie pozabijali. Taki fenomen
zainteresowałby każdego. Wszystkie jej
mięśnie napięły się wyczekująco na jego następny ruch. Nie musiała długo
czekać. Zacisnęła mocnej szczękę gdy potarł delikatnie nosem o jej nos, nie spuszczając z niej wzroku. Miała niemiłe
uczucie, że ten diabeł ją hipnotyzuje. Niestety,
nie mogła mu nic zarzucić, bo po pierwsze: nie miał aktywowanego sharingana, po
drugie: genjutsu na nią nie działało. Gdy tylko sobie to uświadomiła, aż
zawarczała w myślach. Wniosek był jeden. Chwilowy paraliż i niezdolność reakcji
był spowodowany jej słabością. Słabością do tego idioty. Z takiej odległości z
łatwością mogła policzyć jego gęste rzęsy, okalające czarne, jak noc, oczy. Kolejny raz
dopadła ją okrutna i bezczelna prawda, przed którą tyle lat się broniła. Zawsze
się jej podobał. Kruczoczarne włosy, tęczówki tak ciemne, że zlewały się ze
źrenicami, blada karnacja. Jednak nie to zwaliło ją z nóg. Itachi był ideałem,
ale gdy się uśmiechał to zapierał dech w piersi. Wtedy autentycznie przypominał
boskiego adonisa. Tylko raz widziała jego prawdziwy uśmiech i stało się to
całkiem przypadkowo.
Wracała właśnie z grupą Anbu
i mijali posiadłość Uchihy. Przebiegając
przez ich ogrody chcieli skrócić czas dotarcia do Hokage z ważnym meldunkiem.
Misja była męcząca i trudna, przez co zajmowała pozycję w ogonie. Oddychając
ciężko najpierw usłyszała przyjemny dla ucha śmiech. Nie zwalniając biegu
przeskakiwała z jednej gałęzi na drugą, zastanawiając się kto jest jego
właścicielem. Głos wydawał się znajomy, ale jednocześnie jakiś inny. Pełen
ciepła, radości i ogólnego szczęścia. Nawet nie zauważyła jak pod jego wpływem
sama uniosła kąciki ust. Drugi raz
usłyszała go dużo bliżej i o mało nie spadła z drzewa, jak zobaczyła do kogo
należy. Na wielkim głazie siedział Itachi i uśmiechał się do swojego młodszego
brata, próbującego wspiąć się na skałę. Widok był tak oszałamiający, że zamarła
na kilka cennych sekund, wpatrując się w niego jak urzeczona. Tyle wystarczyło, by została zauważona. Jak sparaliżowana patrzyła na
unoszącego głowę mężczyznę. Wbił w nią spojrzenie, a twarz przybrała grymas
poirytowania. Nie mógł wtedy wiedzieć, że ma przed sobą Senju. Dopiero od paru
dni działała w tej formacji, więc o jej awansie wiedzieli tylko najważniejsi
ludzie w wiosce. Dopiero krzyk jednego z towarzyszy sprowadził ją na ziemię i
zmusił do ruszenia z miejsca. Nie oglądając się ruszyła do grupy.
Z oparów wspomnień wyrwał ją
gorący podmuch jego oddechu. Z trudem zatrzymała cisnący się do gardła pomruk
przyjemności, kiedy jego ciekawski nos przeniósł się w okolice skroni, by
zjechać ostatecznie na szyję. Spod przymkniętych powiek obserwowała dalsze
poczynania Itachiego. Z trudem panowała nad przyśpieszonym biciem serca i
nierównym oddechem. W głowie lekko wirowało od zalewających ją doznań. Zaczynała
trochę odpływać, gdy delikatnie musnął jej usta swoimi. To co się stało później
sprawiło, że aż otworzyła szerzej oczy. Poczuła jakby w ciele zapłonął ogień, a
pod skórą przebiegły iskry. Wciąż miała wrażenie jakby dotykał jej warg.
Zaskoczona spojrzała w dwa ciemne tunele, gdy się od niej odsuwał, pełne jakiś
niezidentyfikowanych emocji. Ku swojemu zdumieniu była poirytowana, że się
oddalił. Palący dotyk trwał stanowczo za krótko i nie zamierzała tego tak
zostawić. To, że jest z rodu Senju, a on Uchiha, mało ją w tym momencie
obchodziło. Nie do końca świadomie uniosła rękę, by przyciągnąć go z powrotem, aby
pocałował ją jak należy. Gdy usłyszała głośne kroki, a później mocne
szarpnięcie, sapnęła ze złości. Zaciskając mocno pięści utkwiła
wrogie spojrzenie w równie rozsierdzoną Hakaze.
– Koniec migdalenia, Hokage was wzywa – syknęła, zaplatając ramiona na piersi, mordując przy tym
wzrokiem Liv. Itachi zacisnął usta w złowróżbną wąską kreskę, ale nic nie
odpowiedział tylko kiwnął na potwierdzenie głową i ruszył przed siebie.
– Dzięki. – Liv
odwróciła się na pięcie i już miała odejść za Uchihą,
gdy poczuła stalowy uścisk na ramieniu. Westchnęła głośno uspakajając buzujące
w niej emocje. Uniosła pytająco brew, zerkając przez ramię na trzymającą ją
Hakaze.
– Senju, trzymaj się z daleka od Itachiego. On jest
mój. – Słysząc złowieszczy szept dziewczyny miała ochotę przewrócić znudzona
oczami.
– Wybacz, ale nie zauważyłam ani żadnego napisu, że
należy do ciebie, ani żeby specjalnie się bronił – wymruczała złośliwie
wyszarpując się z uścisku. – Tak więc mam do niego takie same prawa jak ty, a
może nawet większe. No chyba, że masz jakiś akt własności? – dodała
uszczypliwie, śmiejąc się w myślach szatańsko na widok zdumienia znajomej.
Przez dłużą chwilę rozbawiona patrzyła na jej pociemniałe od złości oczy.
Hakaze dosłownie kipiała gniewem.
– SENJU! Idziesz? Czy mam wysłać specjalne zaproszenie
tam do ciebie?! – głośny krzyk Uchihy dotarł do ich uszu, gdy znikał za zakrętem.
– Muszę cię przeprosić słoneczko, ale mam ciekawsze
zajęcia niż sterczenie tu z tobą – spojrzała sugestywnie w miejsce gdzie
zniknął Itachi i oblizała prowokująco usta. – Chcesz to mogę go od ciebie
ucałować – mrugnęła do niej wesoło, biegnąc za
Uchihą.
Denerwowanie Hakaze może być
całkiem niezłym sportem – pomyślała Liv,
uśmiechając się półgębkiem.
Gdy tylko się upewniła, że
zniknęła dziewczynie z oczu spowolniła krok do marszu. Nie chciała utwierdzać
mężczyzny w przekonaniu, że jakoś pali się do jego towarzystwa. Było miło, ale magiczna
chwila minęła. Ziewając mocno, przeczesała palcami włosy i weszła do budynku
administracji. Dochodziła północ i tak późna pora była dość nietypowa jak na
przekazywanie misji. Może stało się coś poważnego? Zaintrygowana, a
jednocześnie odrobinę znudzona wspinała się po schodach do gabinetu Tsunade.
Pytanie też dlaczego akurat ich dwoje miało się stawić?
Może to coś, co dotyczyło ich grup? Nie, raczej
nie, przecież mieli mieć jeszcze wolne. Marszcząc brwi doszła do właściwych
drzwi i bez pukania nacisnęła klamkę. To co zastała wewnątrz wprawiło ją w
lekkie osłupienie.
Hokage stała przy Danzo
dysząc ciężko, a pomieszczenie wyglądało jak po przejściu huraganu. Zamrugała
gwałtownie od razu unosząc ręce do góry w geście poddania. Podrapała się po
karku gdy oboje wbili w nią czujne spojrzenia. Poczuła się trochę nieswojo z
powodu takiej ilości uwagi.
– Jestem! Wiem, że troszkę mi zeszło, ale ten tłok na
ulicach – zaśmiała się nerwowo stawiając ostrożne kroki w stronę opierającego
się o framugę okienną Uchihy. Jednocześnie cały czas nie spuszczała oka z
przywódczyni i jej towarzysza. Gdyby miała rozegrać się walka, zamierzała użyć
Itachiego jako żywej tarczy.
– Senju, wyjdź – głos Tsunade zabrzmiał jak wystrzał i
sprawił, że Liv zamarła w pół drogi do celu.
– Że ja? – Zamrugała zaskoczona wskazując na siebie
palcem. Rozejrzała się zdezorientowana po obecnych. Zauważając utkwione w niej
czarne tęczówki wysyczała przez zaciśnięte zęby: – Co żeś im na mnie nagadał, Uchiha?
– Dopiero przyszedłem więc niby kiedy? – mruknął
beznamiętnie, chowając ręce do kieszeni. – Może znów coś spieprzyłaś.
– CO?! – wrzasnęła na całe gardło.
– Senju, powiedziałam ci żebyś wyszła. Uchiha, ty też.
Misja nie jest pilna. Skontaktuję się z wami – warknęła ponaglająco Hokage. Liv
wzruszyła obojętnie ramionami i odwróciła się w stronę drzwi. Itachi chyba
zamierzał wyskoczyć oknem, bo stał już jedną noga na parapecie.
– Chwila! Senju, zostaje! – Danzo podparł się na lasce
i spojrzał karcąco na blondynkę. – Znasz stanowisko starszyzny.
– Dowiem się, o co do
diabła chodzi? Czy mam stać jak kołek? – zapytała Liv popierając się pod boki.
– Zdecydujcie się wreszcie.
– Idziesz!
– Zostajesz!
Słysząc dwie stanowcze odpowiedzi westchnęła
ciężko. Pomasowała uspakajająco skronie i usiadła po turecku na podłodze,
podpierając na ręku brodę. Coś czuła, że ta maskarada jeszcze trochę potrwa.
Miała ochotę prychnąć gdy dotarło do niej, że Uchiha też ma zamiar uczestniczyć
w tym nietypowym zgromadzeniu.
– Mimo wszystko się nie
zgadzam, a to, że ta ciemna masa nadal tu jest,
nic nie zmienia! – Tsunade spojrzała groźnie na Danzo. Liv, aż zmrużyła oczy na
to określenie. Ona, ciemną masą? Prawie czuła
rozbawienie Itachiego, spowodowane usłyszanymi słowami. – Nie godzę się na
takie barbarzyńskie praktyki!
– Decyzja została podjęta
by zapewnić bezpieczeństwo wiosce! Nic na to nie poradzisz ślimacza
księżniczko.
– Nie takim kosztem!
– Ona jest shinobi, a to
zobowiązuje do lojalności! – stanowczy głos mężczyzny rozniósł się po pokoju. –
Łowcy nie zmienią swojego stanowiska, a ona przeżyje. Co ją nie zabije, to
wzmocni.
– Ich żądania są
niedorzeczne! Pierwsi zaatakowali!
– Co, proszę? – Liv uniosła gwałtownie głowę. – Łowcy
mają czelność wznosić jakieś żądania? – Gniew, aż zapiekł ją w żyłach gdy
pomyślała o tych szubrawcach. Najpierw próbowali zabić ją, później Yuuki, a
teraz jeszcze wyskakują z jakimś szantażem? Jak przez mgłę wyczuła przemieszczająca
się czakrę Uchihy.
– Zagrażają wiosce i dlatego pójdziesz ze mną, Senju.
– Danzo wyprostował się dumnie i stuknął laską w posadzkę. Na ten gest Liv, aż
zawarczała, momentalnie zmieniając formę. Szybko skoczyła na równe nogi,
obnażając zęby i stając w pozycji bojowej. – Tak myślałem, nie pójdziesz po
dobroci.
– Danzo, nie zgadzam się! – Hokoge zrobiła krok do
przodu, ale ku swojemu zdumieniu uderzyła w niewidzialną barierę. – Przeginasz
– stwierdziła, zaciskając pięści.
– Ród Senju zawsze chronił wioskę. Tak będzie i tym
razem – zawyrokował.
– Owszem ochronię wioskę, ale nie na takich warunkach
– syknęła Liv, mrużąc złote oczy. Miała ochotę się roześmiać, gdy mężczyzna
rzucił w nią kunaiem, raniąc w policzek. Posłała mu drwiące spojrzenie i wierzchem
dłoni starła stróżkę krwi, płynącą po twarzy. – Serio? Kunai? Spodziewałam się
bardziej górnolotnych technik.
– Nie martw się, będą górnolotne – odpowiedział
spokojnie.
– Senju! Nie pozwól by twoja krew dotknęła posadzki! –
usłyszała głośny krzyk Itachiego, ale zanim zrozumiała co powiedział, było już
za późno.
Obserwowała jak w zwolnionym
tempie, brunatno czerwona kropla rozbija się o podłogę. Oddychając ciężko przez
nos, widziała formującą się krwistą barierę. Był to jeden z najlepszych sposobów,
by unieruchomić demona. Mogła jedynie patrzeć złowrogo na uśmiechającego się
mężczyznę gdy liny sunęły po jej ciele, zmuszając do przyklęku.
– Zapłacisz za to – obiecała grobowym tonem.
– Będę na ciebie czekać – roześmiał się ochryple,
stając tuż przed nią i dotykając oplatających ją więzów. Przesunął palcem po
zranionym policzku następnie złapał mocno za podbródek zmuszając do uniesienia
głowy. – Powinnaś się cieszyć, każdy chciałby się poświęcić dla dobra Konohy.
– Pieprz się – warknęła plując mu prosto w twarz.
– Nie dotykaj jej! – Tsunade złamała barierę i już
zmierzała w ich kierunku.
– Na nas już czas. – Danzo uśmiechnął się łagodnie składając
pieczęcie, a później dmuchnął czymś piekącym prosto w oczy Liv.
– Jasna cholera! Senju! – usłyszała tylko wołanie
Itachiego, a później wszystko rozmyło się w szarym dymie.
Nie wiedziała ile minęło
czasu zanim się ocknęła i otworzyła powieki. To, że była dłużej nieprzytomna było
jasne. W innym wypadku z pewnością nie dałaby się zakuć w kajdany z czakry. Ze
złością szarpnęła się w niemej bezsilności. Została uwięziona pomiędzy dwoma wysokimi
słupami, do których były przymocowane okowy, zmuszające ją do stania z
rozwartymi ramionami. Piekły ją nadgarstki, a to oznaczało, że jest w tej
pozycji już jakiś czas. Zauważyła, że została przebrana. Miała na sobie jedynie
cienką lnianą koszulę i czarne rybaczki. Ubrania, w które ją zapakowali w ogóle
nie chroniły przed chłodem. Postanowiła skupić się na otoczeniu. Coś było bardzo
nie tak. Nie była w Konosze. Nie była nawet w budynku, tylko na jakimś
rytualnym placu. Zmrużyła groźnie oczy dostrzegając grupę ludzi zmierzających w
jej kierunku. Gdy zobaczyła w ręku jednego bat, uśmiechnęła się sarkastycznie.
Będzie wesoło.
– Demonie, przyszliśmy cię ukarać za zabicie naszych
pobratymców. – Tubalny głos doszedł do jej uszu na co skrzywiła się
niesmacznie.
– Fascynujące, a teraz róbcie co macie robić, bo
trochę mi się śpieszy – Liv warknęła niemiło podnosząc dumnie głowę. Przecież
nie okaże tym łajdakom słabości. Brew drgnęła jej nerwowo gdy jeden z mężczyzn
oderwał się od reszty i stanął tuż przed nią.
– Pierwszy raz
spotykamy kobietę demona – mruknął dotykając jej twarzy. – Jednak nie myśl, że
dzięki temu uzyskasz jakieś względy. – Zamachnął się mocno uderzając ją w
policzek. Liv poczuła metaliczny posmak krwi i uśmiechnęła się cierpko.
– A wy nie liczcie, że wam to zapomnę – odpowiedziała
i splunęła swojemu oprawcy pod nogi. – Wybiję was, co do nogi.
– Zaczynamy – zignorował jej uwagę machając na
towarzyszy i stanął za nią.
Liv spięła mięśnie czekając
na cios. Usłyszała świt bata, ale nie dosięgnął on celu. Odetchnęła głęboko
przymykając oczy. Znała tę grę „na czas”. Ofiara cały czas trzęsie się ze
strachu w oczekiwaniu na ból, a oprawca bawi się jej przerażeniem i błaganiem o
litość. Zagryzła mocno usta i wtedy bat pierwszy raz rozorał jej skórę. Miała
pewność, że kat pociął ciało. Mimowolnie zacisnęła palce na podtrzymujących ją
łańcuchach. Od lędźwi w górę czuła jakby ją przypalano. Miała ochotę wyć, ale
ostatkiem sił zdusiła w sobie wszelkie dźwięki. Padał cios za ciosem, a ból był
tak obezwładniający, że po piętnastu razach straciła rachubę. Otumaniona
zwiesiła głowę, patrząc na powiększająca się kałużę krwi u swoich stóp. Z bólu
dostała szczękościsku, a z oczu spływały łzy, jednak nie wydała z siebie
żadnego upokarzającego jęku. Miała wrażenie, że zamiast pleców ma tam żywe
mięso. Czuła gorącą krew spływającą po łydkach na ziemię. Nie wiedziała, ile
czasu ją katowali, zanim los się nad nią zlitował i straciła wreszcie
przytomność.
Oj Dita... Zamorduję Cię! Noż cholera jasna jak Boga kocham ukaturpię!!! Taki piękny wstęp zaserwowałaś!
OdpowiedzUsuń"Spod przymkniętych powiek obserwowała dalsze poczynania Itachiego. Z trudem panowała nad przyśpieszonym biciem serca i nierównym oddechem. W głowie lekko wirowało od zalewających ją doznań. Zaczynała trochę odpływać, gdy delikatnie musnął jej usta swoimi."
Itachi i Liv, buzujące w powietrzu emocje, w końcu pocałunek i co?! Co, do cholery, ja się pytam?!
"– Na nas już czas. – Danzo uśmiechnął się łagodnie składając pieczęcie, a później dmuchnął czymś piekącym prosto w oczy Liv.
– Jasna cholera! Senju! – usłyszała tylko wołanie Itachiego, a później wszystko rozmyło się w szarym dymie."
Pierdolnięty Danzo skazuje Liv na tortury w imię wioski! No kurwa, niech sam idzie się poświęcić dupek jeden!!! A Itachi?? Stoi i co?? Ratuj ją do ciężkiej cholery! Olej autorkę (wybacz Dita, muszę trochę pomarudzić) i biegnij! A ten se krzyczy! No kurcze...
A potem co dostajemy? Tortury! Liv jest bita, upokarzana i poniżana... Matko boska! Mam zawał...:(
Dobra, pomarudziłam to teraz przejdę do konkretów.
Rozdział przyjemny. Świetnie zbudowane napięcie. Z romantycznej chwili nastąpił przeskok do niespodziewanego zwrotu akcji, gdzie okazuję się, że Danzo postanawia wykorzystać ja w imię wyższego dobra. Mimo, że Hokage protestuje i tak nie udaje jej się go powstrzymać. Scena gdzie Liv jest bita i męczona przez oprawców powoduje ciarki na plecach. Aż mnie nosi z ciekawości co teraz sobie myśli Itachi? Jest przerażony? Zdenerwowany? Wkurzony? A może jak to zwykle robią Uchiha podchodzi do tego ze spokojem i opanowaniem chcąc podjąć szybkie, przemyślane i dobre decyzje? Emocji w tym rozdziale nie zabrakło i choć nastawiłam się na tą satynową pościel to jednak teraz mam ochotę poczytać o misji ratunkowej :)
Dzięki bardzo za tak wciągającą, niepokojąco zaskakującą i zachwycającą część.
Pozdrawiam, ślę mnóstwa Weny, pomysłów no i czasu na kontynuowanie tej historii. :D:D
Buziaki :*:*:*
Tayla, co tu dużo gadać. Nie lubię jak moi bohaterowie mają za lekkie życie. Łatwo to zaobserwować w moich opowiadaniach XD. Jakoś się nie widzę w pisaniu różowych romansów. Cieszy mnie, że ta część została przez Ciebie tak dobrze przyjęta :*. Buziole.
UsuńBardzo miło, że Liv podobają się pocałunki Itachiego, ale myślałam, że będzie się bardziej opierała. No i powinna wgnieść Hakazem w ziemię. Chociaż nie... Ich rywalizacja może być interesująca, zwłaszcza, że jednej z nich Uchiha zdecydowanie sprzyja... Tylko czemu rozdział taki krótki? Czy Tsunade nie złamała tej bariery? Jakich ona ma, kurczę, rozmiarów gabinet, że jej pobiegnięcie do Liv zajęło tyle czasu? No i co z Itachim? Jest w końcu geniuszem, nie? Mógłbyś się ogarnąć. Użyć Sharingana, ale chociaż kruków. Skoro nie było Masakry to Danzo nie ukradł im ich Kekkei Genkai. Wystarczyłoby proste genjutsu. Jasne, Shimura by się pewnie uwolnił, ale dałoby to mu cenne sekundy na uratowanie swojej koleżanki. No i czemu nie pojawił się tam, gdzie katowali Liv? Rozumiem, że znalezienie takiego miejsca może trochę potrwać, ale on jest geniuszem z klanów geniuszy, więc powinien lepiej używać mózgu niż normalni shinobi. Pomijając fakt, że Liv spędziła już tam trochę czasu. Nie przypominam sobie, żeby wśród Łowców pojawił się Danzo, więc Uchiha mógłby go zmusić się puszczenia pary z pyska. No i czy Hokage nie ma większej władzy niż ten padalec? Mogłaby się poskarżyć Władcy Kraju Ognia. W końcu od czego jest Yuuki! Ona chyba polubiła Liv, czyż nie? No i biedna Senju musi cierpieć... I co to ma do dobra Konohy, że ją zabiją? Przecież jest dobrą kunoichi. A, że do tego demonem to przecież plus, nie? Co z nią zrobią? Zabiją? I jak to wytłumaczą Itachiemu, Hakaze, Samowi, obu drużynom geniunów? Liv pewnie ma jakąś drużynę i znajomych... I jaki jest powód tego, że skazali ją na takie coś? Konoha przecież dałaby radę przeciwko kilku Łowcom, a raczej skatowanie biednej dziewczyny nic im nie da. Gdzie się podzieł jej Łasic na białym kruku? Przejął się w ogóle tym, że ją porwano? Że zniknęła i pewnie ją torturują? A może się cieszy? Jak wybrał Hakaze to strzelam focha. W takim przypadku po kiego grzyba ją całował? Chyba też mu się podobało. A może to jakiś idiotyczny kawał? Mógłby tam wpaść ze swoim bardzo fajnym kuzynem i podobno równie genialnym shinobim, Shisuim. No i w ogóle co to za rozdział jest, ja się pytam? Zdecydowanie za krótki. I za długo kazałaś nam na niego czekać. Pomyślałaś w ogóle ile będziemy musieli czekać, żeby przeczytać następną notkę? Przyznaję, że na scenę łóżkową zdecydowanie za wcześnie, chociaż możesz nas zaskoczyć, ale czy oni nie powinni najpierw porozmawiać? W ogóle ja chcę jakiś rozdział poprawkowy, najlepiej długgggggggggggggggggggggggggggggggggggggggggggggi. I niech Liv szybko wykombinuje jak stamtąd uciec. Jakieś ANBU by się przydało czy coś.... No, mam nadzieję, że szybko napiszesz next. Pozdrawiam i życzę dużo weny na długie, fajne rozdziały.
OdpowiedzUsuńDzięki za tak długi i wyczerpujący komentarz, fajnie by było jakbyś się przedstawiła :). Dobrze wiedzieć z kim mam przyjemność. Teraz odniosę się do tego co napisałaś. Gabinet Hokage nie jest duży, ale gadka Danzo i użycie przez niego pyłu, trwało maksymalnie 3 sekundy. Więc nic dziwnego, że taki stary wyga zdążył zwiać. Kwestia Itachiego wyjaśni się w kolejnym rozdziale i to, że ten miał taki finał a nie inny. Wszystkie wątpliwości będą wyjaśnione :). Raduje się moje serducho, że udało mi się wzbudzić w Tobie, aż tyle emocji i poirytowania. Tak, tekst ma poruszać czytelnika i chyba mi się udało XD. Powiem, że podrzuciłaś mi Swoim komentarzem całkiem niezły pomysł i go wykorzystam. Stąd mój apel: komentujcie bo to NAPRAWDĘ karmi wenę. Jeszcze raz dziękuję za komentarz :>.
UsuńNieważne czy ta głupia sytuacja wyjaśni się w nastepnej notce czy nie, jestem oburzona zachowaniem Itachi 'ego. Spokojnie stał i się przyglądał, a jego jedynym komentarzem było;"Cholera Senju" o ile dobrze pamiętam. Mógłby chociaż pomóc jej się wydostać z tego cholerstwa, w końcu on nie jest demonem, albo rzucić iluzję na Danzo. A co zrobił piękny i genialny Łasic na białym kruku? Zwyczajnie nie kiwnął palcem. A mógł przynajmniej spróbować cokoliwek zrobić.
UsuńPozdrawiam, Yuzuki
:OO:O:O:O:O:O:O:O MATKO SWIĘTA!!! co sie dzieje?!?! biedna Liv.... ale dobrze ze jest taka ślina i nie zaczeła krzyczeć i nie dała im satysfakcji. to jest jednak silna kobiieta! w każdym razie to okrutne z twojej strony że skończyłaś w takim momencie!!! mam nadzieje że kolejny odcinek bedzie szybko! a najlepiej jutro!- masz cały weekend na pewno dasz rade <3 mam nadzieje że szybko nasz kochany Itaś przybędzie jej na ratunek, za pewne zastanie ją w strasznym stanie ale na pewno uda mu sie ją uratować! a może sama ucieknie? :O no w końcu Liv jest koksem i każdego by pojechała jakby chciała! Czekam na next i to tak bardo bardzo niecierpliwie!!! <3
OdpowiedzUsuń~Marysia
To ja powinnam krzykać MATKO ŚWIĘTA. Chceta mnie zabić, próbując narzucać takie szybkie tempo wrzucania rozdziałów XD. Liv nie jest w ciemię bita, a co. Przynależność do Anbu i bycie potomkinią Boga Shinobi zobowiązuje, nie? Liv = koks, podoba mi się :D. Pozdrawiam :*
UsuńI WILL KILL EVERYONE !!!
OdpowiedzUsuńNa pierwszy ogień pójdzie Hakaze, jakim prawem ty wredna < pięć minut bluzgów wycięte przez system > kobieto masz czelność stawać pomiędzy Liv a Itachim, no ja się grzecznie pytam jakim ? Nigdy się nie spostrzegłam żeby Uchiha posiadał jakąś metkę, a akt własności jego osoby należy do mnie, więc gdzie ty mi się tu wpierdzielasz co ?!?
Kolejny jest Danzo, ty chamie < kolejne pięć minut bluzgów >, jak możesz poświęcać Senju dla wioski i to bez jej powiadomienia o tym co ?!? A sam se idź do tych łowców i daj się masakrować z bata przyjemnie ci będzie.
Następni są Łowcy, jak wy tak możecie w takim momencie żądać czegoś tam, tu się toczy najgorętszy romans + największa sensacja w wiosce ale nieee, wy musieliście to przerwać. Ja wiem że to autorka jest tu bogiem i sprawuje władzę nad waszymi poczynaniami ale no kurde choć trochę przyzwoitości trzeba mieć. No i jeszcze jak wy możecie tak traktować biedną Liv, co ona niby wam zrobiła takiego Kazame (?) bycie podręczyli spokój by był, ale oczywiście jak coś to dziewczynę bo łatwiej.
Itaś CO TY SIĘ OPIERDZIELASZ, RUSZAJ DUPĘ I RATUJ JĄ !!! Nie ważne, że Dita kazała ci nic nie robić ( poza krzyczeniem ) tam w gabinecie możesz ja uratować. I tak z innej paki DLACZEGO TAKI KRÓTKI TEN CAŁUS ?!?
Dzielna Liv, wytrzymaj do odsieczy Uchihy, bo takowa się POJAWI ( nie toleruję sprzeciwu ) wtedy wszystko będzie dobrze i będziesz bezpieczna w Itasiowych ramionach < rozmarzyłam się > :D
Dobra to chyba tyle jeśli chodzi o mój nieogarnięty komentarz, liczę na to że następny rozdziała pojawi się SZYBKO i będzie DŁUUUGI, dlatego niecierpliwie czekam na rozdział, życzę duuuuużo nie kapryśnej weny i pozdrawiam < z uśmiechem godnym seryjnego mordercy > :) :D
Boru, uwielbiam Twoje komcie XD. Zawsze gdy je czytam brechtam się do ekranu i mam dobry humor do końca dnia :D. Matko, jestem w szoku, żeś pamiętała o Kazamie, aż mi się łezka w oku zakręciła ze wzruszenia :"D. Widzę, że wszyscy oczekują Itachiego obsadzonego w roli wybawcy, aż mnie świerzbi by Wam zrobić psikusa XD.
UsuńDo pisania tych 'moich' komentarzy potrzebna jest dobra podstawa (czyt. fajny i synonimy rozdział) jeśli tego nie będzie no to klops, ale ty w sumie się martwić za bardzo nie musisz ;)
UsuńA co mam nie pamiętać ;P wraca się czasami (często) do starych rozdziałow, piszesz tak że mi się nie nudzi czytanie więc czytam :D
Ja nie należe do osób normalnych więc nie robię z siebie kogoś kim nie jestem, dlatego moje komentarze są jakie są i ja sama je lubię :D
To ja ci wyśle maść i cie przestanie świerzbić, bo nie zgadzam się na kogoś innego jako wybawce dla Liv, ale w sumie wydawca który obrywa daje więcej możliwości do ciekawych uwag ;D
A teraz sztandarowe pytanie KIEDY NASTĘPNY ROZDZIAŁ?!?!?!
To tyle ode mnie, pozdrawiam ;D
Hej, hej, hej! Wracam po przeczytaniu tych genialnych 25 (albo nawet więcej xD) rozdziałów. Mogę śmiało stwierdzić, że twój styl pisania jest niesamowity. Zakochałam się w nim :P. Dlatego liczę, że szybko napiszesz następną notkę, bo nie wiem ile wytrzymam w niepewności czy Liv się uwolni lub zostanie uratowana przez Itasia ^^. Tak jak poprzedniczki chcę opieprzyć naszego bruneta za to, że pozwolił porwać Liv. Jakim prawem on śmie się nazywasz geniuszem z Konohy, jak nawet dziewczyny nie potrafi ochronić?! No co to ma być?! xD, Grrr ten Danzo zawsze mnie wkurzał ... Niby mówi, że chcę jak najlepiej dla wioski, jednakże podchodzi do tego w sposób bardzo nacjonalistyczny. Co tam Liv, wioska ważniejsza -.-. Aua, aż się skrzywiłam, gdy opisywałaś te tortury. Wspominałam już, że uwielbiam Twoje opisy emocji i odczuć? Nie? To wiedz, że je kocham <3! Dasz może jakieś wskazówki, jak tak świetnie pisać? :D
OdpowiedzUsuńHaha, kłótnia Tsu z tym dupkiem boska :). I jeszcze reakcja Liv xD. Ta dziewczyna jest niesamowita!
Hahaha, brawo Liv! Niezła riposta na hejt Hakaze xD. Pokaż jej ile jest warta :D.
No, komentarz wyszedł mi strasznie nieskładny, ale co tam xD. Czekam na dalszą część ^^.
Pozdrawiam serdecznie, willownight :*
Ps Mogłabyś zmniejszyć czcionkę tekstu? ^^ Ta poprzednia była moim skromnym zdaniem dużo lepsza.
Życzę weny i wolnego czasu ;)
Uwielbiam nieskładne komentarze, tak więc się nie przejmuj tylko komciaj :3. Czcionka poprawiona. Tia, Danzo jakoś nie cieszy się powszechną sympatią. To stary człek i żył w innych czasach, gdzie dobro ogółu przewyższało dobro jednostki. Boru, jak ładnie to powiedziałam xD.
UsuńKurdę, aż się zarumieniłam po tych twoich pochwałach :"D. Tak, zostaniesz przewodniczącą mojego fanklubu xD. Mówcie mi Narcyza ;). Nie no żartuję, bardzo mnie cieszy, że Ci się podoba mój styl:)(rany, ja mam jakiś styl woooow).Chętnie bym dała jakieś wskazówki gdybym jakieś znała i miała XD. Czytaj i pisz, pisz i jeszcze raz pisz - to jest moja złota rada, niezła nie? :). Buziaki :*
Ahhhhh! No a już zrobiłam sobie nadzieję, że jednak będzie coś więcej w kwestii Liv Itaś a tu znów niespodzianka ;C Będę niecierpliwie czekać i mieć nadzieję z każdym słowem w kolejnych notkach :P
OdpowiedzUsuńCiekawe co dalej stanie się z Twoją bohaterką, bo to nieoczekiwany zwrot akcji, ale podoba mi się. Nie ma tylko kolorowo :D
No i nie znoszę Danzo -.- Za wszystkie jego akcje w Naruto i u Ciebie, własnymi rękami bym go rozwaliła xD
Mam nadzieję, że Hime nie puści mu tego płazem, no i Itaś ruszy do akcji ratując z opresji ukochaną :3
Czekam na więcej!!
Zwroty akcji są fajne :). Jestem z siebie dumna, że tak Was rozzłościł ten rozdział. I o to chodzi XD.Kim jest Hime :3? Bo nie kojarzę XD.
UsuńChodziło mi o Tsunade :D
UsuńNawet im się pocałować nie dasz! Mówię Ci kochana, że Itachi w końcu się na Ciebie wkurzy, no bo ile można kazać jemu i nam czekać?! ;D
OdpowiedzUsuńA tak na poważnie to świetny kawałek. Nie mogę się doczekać, jak zobaczę rozwścieczonego Uchihe, kiedy zobaczy zmasakrowana Liv. Napisz szybko ciąg dalszy i pozdrawiam bardzo gorąco !!!
Nie ma całowania bez porządnych uczuć XD. Stoję na straży moralności i odpowiednich wartości ;).
UsuńKiedy next? Tęskno mi! <3
OdpowiedzUsuń~Marysia
Zgadzam się z przedmówczynią.
OdpowiedzUsuńKiedy możemy spodziewać się następnej notki, w której Łasic na białym koniu ruszy tyłek i ją w końcu uratuje?
I ja się doczepiam do poprzednich pytań ;)
OdpowiedzUsuńP.S.
"Łasic"- Anonim to tak ładnie napisał, że się uśmiałam ;))
Moje drogie, możecie się nie martwić bo kolejny rozdział jest na ukończeniu :>. Tak więc musicie uzbroić się w cierpliwość :). Pozdrawiam i dziękuję za komcie :*
OdpowiedzUsuń