Kolejne miesiące
upływały z prędkością światła. Grupa bardzo zżyła się ze sobą i ze swoją
Sensei. Zadania które dotychczas dostawali nie przekraczały na razie rangi D i
C. Mimo to, wszyscy znacznie podnieśli swoje umiejętności i byli jedną z
najefektowniejszych grup wśród geninów.
Przed czekającą
drużyną stanęła roześmiana Liv. Z nonszalancją odgarnęła długie włosy i
podparła się pod boki patrząc na podopiecznych..
— Mam dla was
niespodziankę. — Uśmiechnęła się tajemniczo. Zielone oczy z uwagą przesuwały
się po zaskoczonych twarzach uczniów.
— Co takiego sensei?
Co takiego? - Zaku jak zwykle zareagował najszybciej, skacząc wokół niej.
— Otóż...
dostaliśmy misję rangi... — zapauzowała dramatycznie, zerkając na ich buzie
pełne napięcia i zaciśnięte pięści. — Rangi... B — zatarła dłonie.
— Hurrrra! —
wrzask Uchihy był tak głośny, że aż spłoszył stado ptaków z najbliższych drzew.
Prawie parsknęła śmiechem na widok szalonego tańca radości chłopaka.
— Sensei, ale na
pewno jesteśmy gotowi na tak trudną misję? — Yuchiro spojrzał na nią błagalnie.
— Nie masz się o
co martwić. Nie zapominaj, że będzie z wami wielce utalentowany Jounin —
uspokoiła go i wypięła dumnie pierś, a chłopiec od razu się rozluźnił.
— No to co, potworki? Śmigamy do Hokage
po dokładniejsze instrukcje.
Tsunade
siedziała przy biurku i patrzyła zamyślona przez okno. Wiedziała, że zaraz mają
zjawić się dwie grupy po bardzo ważne zadanie. Od tej misji zależała reputacja
wioski, a ona może wysłać tylko grupy z geninami. Westchnęła ciężko, bawiąc się
trzymanym długopisem. Jedyne pocieszenie to, że ich opiekunami są najlepsi z
najlepszych. Żal było patrzeć, jak rezygnują z dłuższej pracy w ANBU, ale co
mogła poradzić? Przecież nie mogła ich zmusić do zostania… To znaczy, pewnie by
mogła, nikt by się nie oparł brutalnej sile jej argumentów, ale takie
zachowanie byłoby nieetyczne. Duży problem stanowiło to, że muszą pracować
oboje przy tym samym zadaniu. Wiedziała, że przebywanie tej dwójki w odległości
bliższej niż dziesięć metrów grozi kataklizmem.
— Cóż, będą
musieli wytrzymać, czas najwyższy dorosnąć. — Przecierała właśnie oczy, gdy
rozległo się niecierpliwe pukanie. — Wejść! — rozkazała i do gabinetu weszła
drużyna szósta.
— Wzywałaś nas.
- Liv rozejrzała się czujnie po pomieszczeniu i skierowała wzrok na przełożoną.
Zauważając jak Tsunade unika jej spojrzenia zaczęła coś podejrzewać. Czuła to w
kościach, że jest coś o czym nie wie. — Może nam Czcigodna dać instrukcje
i już zmykamy.
— Chwileczkę,
idziecie na tą misję we dwie drużyny.
— Jak to dwie? Przecież...
— Przeczucia Liv sprawdziły się szybciej, niż się spodziewała. — Która grupa?
Zanim Hokage
zdążyła odpowiedzieć, ciszę jaka zaległa po tym pytaniu, przerwało kolejne
pukanie. Tsunade wzięła głębszy oddech, zdając sobie sprawę, że znając charaktery
opiekunów obu grup, nie będzie to najłatwiejsza rozmowa.
— Wejść.
— Wzywałaś. -
Przybyły mężczyzna rozejrzał się po obecnych w gabinecie. — Hej Zaku, też
po zadanie? — Poczochrał brata po włosach.
— Ej nooo...
moje włosy! A tak w ogóle, to mamy wspólną misję. Super, nie? — krzyknął
chłopiec, a oczy zabłyszczały mu z przejęcia. Cały, aż się trząsł z ekscytacji
na tak trudne zadanie.
Starszy chłopak
uniósł pytająco brwi i spojrzał na przełożoną. Dobrze wiedział, kto jest
opiekunką grupy najmłodszego brata. Ta ognistowłosa Senju. Kątem oka widział
jej sylwetkę w rogu pomieszczenia. Stała ze skrzyżowanymi ramionami na piersi i
wpatrywała się w siedzącą blondynkę.
— Myślę że do
tego zadania wystarczy moja drużyna. Druga jest zbyteczna, że nie wspomnę o
tym, że nie mam najmniej ochoty niańczyć niepotrzebnych bachorów. Bez obrazy,
brat — dodał, spoglądając na młodego Uchihe.
Zaku aż
rozdziawił usta ze zdziwienia. Nigdy nie znał Itachiego od tej strony.
Arogancja, aż biła po oczach, a wredny uśmiech drgał na wargach. W domu nigdy
się tak nie zachowywał. Zdezorientowany zerknął na swoją Sensei i to co
zobaczył sprawiło, że aż powoli zaczął się cofać. Była wściekła jak diabli, jej
oczy zwęziły się do granic możliwości. Jeszcze nigdy nie widział by była aż tak
rozgniewana, a przecież na misjach mieli różne zadania. Nie raz nie dwa
zdarzały się sytuacje, gdzie nie wszystko szło zgodnie z planem, a jednak nigdy
nie traciła opanowania.
Liv szybkim
krokiem minęła swoich podopiecznych i stanęła obok przybyłego nie zaszczycając
go nawet spojrzeniem.
— Jakie zadanie
ma czcigodna, dla NAS? — Senju ostatni wyraz wymówiła z wyraźnym naciskiem.
— Uff... chociaż
jedno zachowuje się rozsądnie. Swoją drogą rozczarowało mnie twoje zachowanie,
Itachi. — Brązowe oczy łypnęły na bruneta i zaczęła grzebać w dokumentach. —
Musicie zaopiekować się córką władcy Kraju Ognia podczas podróży
dyplomatycznych. — Widząc, że Liv chce coś powiedzieć szybko kontynuowała: —
Nie martwcie się, ma tylko odwiedzić Wioskę Ukrytą w Wodospadzie, Piasku i w
Deszczu.
— Tylko?
Przecież, to nam zajmie co najmniej dwa tygodnie — Liv oparła się ciężko o
biurko, a na jej twarzy malowało się wyraźne niezadowolenie. Z cichym
westchnieniem przeczesała palcami włosy i utkwiła spojrzenie w twarzy przełożonej.
— No cóż,
zostaliście wynajęci na przynajmniej miesiąc. Mam nadzieję, że nie muszę
przypominać, że jak dziewczynie spadnie włos z głowy to osobiście obedrę was
wszystkich ze skóry?!
Itachi słyszał
jak wszyscy młodzi jęknęli żałośnie. Nikt nawet nie brał pod uwagę, że Tsunade
może nie dotrzymać słowa.
— Kiedy
wyruszamy?
— Jutro w południe , chcę was wszystkich widzieć przy wschodniej bramie. Acha, nie
bierzcie więcej prowiantu niż na trzy dni. W każdej wiosce będziecie mogli na
bieżąco uzupełniać swoje zapasy. Obstawa córki Kraju Ognia ma wszystkie możliwe
przywileje. To chyba wszystko. Spotkam się z wami jutro, by pożegnać
księżniczkę.
Liv nie trzeba
było twa razy powtarzać. Wypadła z gabinetu jak burza, a reszta jej grupy
pognała za nią.
Itachi nawet nie
skomentował nieeleganckiego zachowania Senju. Zwrócił się do swojej grupy:
— Miwa, Satu,
Akira słyszeliście już wszystko co istotne, możecie odejść. — Popatrzyli na
niego bez słowa i wyszli z gabinetu. Odczekał chwilę, aż zamkną się za nimi drzwi
i zadał pytanie, które od początku chodziło mu po głowie.— Dlaczego na tak
ważną misję dla wioski, wysyłane są grupy z geninami?
— Jesteście
najlepsi, ty i Liv, mimo że masz o niej odmienne zdanie. — Hokage spojrzała na
niego surowo.
— Powiedzmy, że
masz rację Czcigodna. Jednak jest nas tylko dwoje, do tego będziemy mieć pod
opieką nieopierzonych geninów i panienkę z dobrego domu. Nie uważasz, że to trochę
za dużo nawet, jak na nas?
— Itachi, czy mi
się wydaję, czy ty wymiękasz? No, nie poznaję cię.
— Po prostu
myślę racjonalnie. Mało tego, mam wrażenie, że czegoś nam nie mówisz.
— Heh.. jak
zawsze czujny. Faktem jest, że w tej chwili nie mam kogo wysłać prócz was. Było
też kilka prób porwania księżniczki, więc musicie jej pilnować jak oka w głowie.
Jak tylko wróci Samon z Hakaze, to do was dołączą.
— Rozumiem. —
Wziął dokumenty i wyszedł.
Liv ciężko
opadła na ławkę przed budynkiem administracji. Potarła uspakajająco skronie
pochylając głowę. Starała się opanować złość, by mogła przekazać instrukcje
grupie. Wdech, wydech, wdech, wydech — powtarzała w myślach, jak mantrę. Czuła,
jak gniew powoli wyparowuje z jej ciała, a napięte mięśnie powoli się
rozluźniają. Podniosła się i podeszła do zlęknionych jej zachowaniem uczniów.
Przeczesała palcami włosy i uśmiechnęła się do nich uspakajająco.
— Więc
słyszeliście od Hokage, że to bardzo ważna misja, której nie możemy zawalić.
Shion weź wszystkie najpotrzebniejsze składniki antidotów, oczywiście weź też
zwoje medyczne. Zaku nie zapomnij niczego, nie będzie możliwości by zawrócić.
Yuchiro jesteś najlepiej zorganizowany z grupy, więc o ciebie nie muszę się
martwić. Koniec wykładu, marsz do domu i dobrze się wyspać. — Patrzyła za
odchodzącą w ciszy drużyną. Dzieciaki co chwilę odwracały się w jej kierunku, o
czymś szeptają. — Trzeba ustalić strategię na podróż — mruknęła pod
nosem z niechęcią.
— Czekasz na
mnie? — Itachi pojawił się nagle tuż przy jej boku, zupełnie jakby wyrósł spod
ziemi. Sapnęła cicho odskakując na bezpieczną odległość i spojrzała na niego
spod byka.
— Jasna cholera!
Chcesz mnie o zawał przyprawić?
— Cóż, wioska na
pewno byłaby mi dozgonnie wdzięczna.
— Gdyby nie to,
że chcę jak najszybciej opracować plan na jutro, już byś leżał i kwiczał,
Uchiha — wywarczała groźnie, mrużąc oczy.
— Pomarzyć
zawsze warto, Senju. — Obrzucił ją kpiącym spojrzeniem. Zaraz jednak westchnął
i spojrzał w niebo. — Miejmy to z głowy. Widzę to tak, ja idę z przodu orszaku,
ty osłaniasz tyły. Masz medyka, więc on musi trzymać się blisko jednego z nas,
by być jak najmniej narażonym na atak. Księżniczka podróżuje powozem, więc
prawą stronę obstawia reszta twojej grupy, lewą moja. Jakieś pytania?
— Nie mam pytań,
mam zmiany. W mojej grupie jest sensoryczny ninja, on musi iść z przodu z tobą.
Jego talent jest zdumiewający. Wyczuwa mnie z wielu kilometrów nawet, jak
wyciszę czakrę. Tanaka powinien krążyć jak wolny elektron, jego ataki są bardzo
szybkie więc najszybciej zareaguje. Shion przede mną.
— Może być.
Widzisz? Nie jesteś taka głupia, na jaką wyglądasz — powiedział zadowolony i
zaczął się śmiać.
Niewiele myśląc
zamachnęła się mocno z zamiarem przecięcia go kunaiem. Gdy tylko ostrze
dotknęło jego klatki piersiowej w powietrze wzbiło się stado kruków z klona,
zasłaniając jej cały widok. Zasyczała z frustracji zaciskając mocniej palce na
rękojeści. Nawet go nie drasnęła! Słysząc jego drwiący śmiech, aż zazgrzytała
zębami. Śledziła wzrokiem jego ciemną sylwetkę jak skakał po dachach.
— Kto wie? Może
podczas tej misji zdarzy się jakiś mały wypadek — wyszeptała pod nosem i
zaśmiała się szatańsko ruszając do domu.
Świetnego masz bloga :3
OdpowiedzUsuńZapraszam również do siebie:
sasuke-i-erin.blog.pl
Niedawno pojawił się nowy rozdział, mam nadzieję, ze się spodoba. :3
Nioh~! Nioh, nioh, nioh~! Wyniuchałam blogaaa~! Już uwielbiam tą Liv i mam ochotę rozszarpać Itachi'ego na strzępy *ekspresja, a'la wkurzona Tsunade, lub Sakura*. Naprawdę fajnie zaczęte. Jak znajdę czas to z chęcią jeszcze wpadnę ^o^
OdpowiedzUsuńWitam moje pierwsze czytelniczki:) Mam nadzieję, że spodobają się wam losy mojej Liv.
UsuńHej! Niedawno wyczaiłam tego bloga i jestem zachwycona! Co tu dużo mówić ^^. Masz naprawdę wspaniały styl. Do tego dodajesz przedni humor, który sprawia, że świetnie się to czyta :). Dobra, nie będę się rozpisywać, bo przede mną jeszcze ponad 20 rozdziałów xD.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie (http://kakashi-i-anko-rodzice-naruto.blogspot.com/)
~willownight :*
Bardzo fajnie się zapowiada
OdpowiedzUsuń