21.08.2013

XVI Nietypowy prezent

Wybaczcie, że tak długo przyszło czekać na kolejny rozdział ale teraz dostęp do neta mam bardzo ograniczony.

Iri Akuma — a on jest zakochany XD? Póki co jest bardziej natrętny niż zwykle, może to tylko nienawiść ;).

Moon —trochę zeszło z tym rozdziałem, ale ale :D Mam zakończenie do tego opowiadania i muszę przyznać, że jest ono dobre, przynajmniej na moje oko. (Wiem, skromnością nie grzeszę;)) Twoje komentarze mają na moją wenę zbawienny wpływ :D 

Dusty — tak to jest z przyjaciółmi, że ratując ich cztery litery najczęściej nadstawiamy własne;) Pan Uchiha nie mógł wymyślić gorszej kary niż skazę na honorze Senju:D

 Za to mam dobrą wiadomość. Prawie skończyłam one—shot i tylko zastanawiam się czy nie podzielić go na trzy rozdziały, bo tak by mi bardziej jakoś pasowało. No ale już nie zanudzam tylko zapraszam do czytania :D
*************




Droga do wioski przebiegła bez żadnych większych zgrzytów. Jedynym emocjonującym wydarzeniem podczas tej podróży była spektakularna kłótnia między Miwą a Akirą. Mało, że nieźle się poturbowali to jeszcze osoby z najbliższego otoczenia oberwały rykoszetem.
Na wspomnienie zdumionego wyrazu twarzy Sama, zachichotała bezgłośnie. Technika chłopca zamiast trafić dziewczynę, uderzyła w niczego nie spodziewającego się mężczyznę, który po chwili przypominał lukrowany posąg.
— Z czego się śmiejesz? — cichy głos Yuuki wyrwał ją ze wspomnień i zmusił do odwrócenia głowy.
— Takie tam, głupoty. — Oparła się nonszalancko o jeden z filarów rozglądając się po pomieszczeniu. Zaraz po przybyciu na miejsce, została oddelegowana do towarzyszenia księżniczce przy zakupach. Był to już trzeci sklep i jej cierpliwość powoli zaczynała się kończyć.
— Patrz co znalazłam, niezły nie?
Z niechęcią odwróciła się w jej kierunku obrzucając znudzonym spojrzeniem trzymaną rzecz. Na wieszaku dyndała fikuśna bielizna w kolorze czerwonego wina. Uniosła brwi w zdziwieniu nad ubogością materiału. Oczy zrobiły się jeszcze większe gdy dostrzegła pomiędzy miseczkami stanika czarny puszek.
— To na randkę z Ascotem? — Powstrzymała się od śmiechu gdy zobaczyła głęboki rumieniec na twarzy towarzyszki. Powolnym krokiem podeszła do niej i musnęła palcami zadziwiającą i miękką ozdobę. — Równie dobrze możesz nic nie zakładać, a nie kupować coś czego w zasadzie nie ma.
— Nic nie rozumiesz, mężczyźni lubią takie bajery.
— I tak to z ciebie zerwie, więc nie widzę różnicy. — Wzruszyła obojętnie ramionami. — Chciałaś mojej opinii to masz, i tak zrobisz jak zechcesz.
Z zadowoleniem parzyła na znikającą w przebieralni kobietę. Coś czuła, że to były pierwsze i ostatnie zakupy na jakie poszły razem.


Po dwóch długich godzinach, wreszcie mogła usiąść i odpocząć. Z głośnym westchnieniem opadła na kanapę, obok milczącego Ascota. Znużona oparła głowę na oparciu. Nie musiała długo czekać, a chłopak uciekł w popłochu zostawiając ją samą. Pomrukując z zadowolenia rozwaliła się na całej kanapie przykrywając oczy ramieniem. Upajała się błogą ciszą gdy usłyszała ciche kroki. Po chwili na jej brzuch spadło coś lekkiego.
— Co jest? — Ociężałym ruchem uniosła się na łokciach i spojrzała prosto w wielkie i błyszczące oczy zakupowego demona.
— Dla ciebie. Kiedyś może się przydać.
— Co? — Nieprzytomnie zerknęła na torbę i na Yuuki, która już znikała w końcu korytarza. Przetarła zmęczoną twarz i powlokła się do sypialni.
W godzinach wieczornych to Sam i Hakaze mieli mieć oko na córkę władcy ognia, a to oznaczało wolny wieczór. Bez zastanowienia rzuciła tobołek na łóżko i zniknęła w łazience.
Przyjemnie czysta i pachnąca wynurzyła się z zaparowanego pomieszczenia i stanęła przed tajemniczym tobołkiem. Poprawiła oplatający ją ręcznik i odrzuciła na plecy wilgotne włosy. Kucnęła przy materacu i szturchnęła palcem leżący pakunek.
— Jestem nienormalna, czaję się do tego jak do bomby — roześmiała się cicho rozrywając papier. Coś czarnego wysunęło się z opakowania i z szelestem wylądowało na podłodze. — Co to może być? — Podniosła intrygujący materiał i złapała za jakieś cienkie paseczki.
Szczęka opadła jej z hukiem na podłogę, gdy zobaczyła co trzyma. Z niedowierzaniem wpatrywała się w koronkową koszulkę. Na wysokości biustu był szeroki haftowany pas, który miał podkreślać ukryte za nim piersi. Od niego spływała cieniutka siateczka która sięgała zaledwie do połowy uda. Całość, krojem przypominało sukienkę na cieniutkich ramiączkach.
— Co to do cholery ma być? I niby po kiego grzyba mi takie coś? — wyszeptała cicho, patrząc na nietypowy prezent.
— No, no Senju. Nie sądziłem, że gustujesz w takich fatałaszkach.
Jak błyskawica zmięła trzymany materiał i schowała za plecami. Sapiąc z niezadowolenia spojrzała gniewnie na opartego o futrynę bruneta. Ku jej konsternacji po jego twarzy błąkał się tajemniczy uśmieszek, a oczy błyszczały podejrzanie.
— Nie interesuj się Uchiha — warknęła złowrogo zaciskając mocniej rękę na koszulce. Sfrustrowana przeczesała palcami włosy i spojrzała na niego spode łba. — Czego chcesz? Przypuszczam, że to nie jest wizyta towarzyska.
— Hmm... Jakbyś ubrała to, co chowasz ze plecami to może i by była towarzyska. — Poruszył znacząco brwiami. Czy jej się wydawało, czy ten diabeł ją kusił?
— Nie dla psa kiełbasa. Mów czego chcesz i się wynoś. — Poczuła jak jej mięśnie napinają się nieznacznie gdy zrobił krok w jej stronę. Miała ochotę się cofnąć, ale tego nie zrobiła. Nie da mu tej satysfakcji.
— Yuuki mówiła, że masz do mnie jakąś sprawę.
Cholera, jak on to robił, że jego głos brzmiał jak rozkoszne mruczenie? Odgoniła nieproszone myśli i skupiła się na wypowiedzianych przez niego słowach.
— Yuuki? — powtórzyła jak echo i zamrugała zaskoczona. Nagle w  jej mózgu rozległo się donośne kliknięcie, a cała układanka ułożyła się w jedną logiczną całość. Ta cholerna szlachcianka zrobiła to celowo! — Zabiję!
Oddychając szybko przez nos ruszyła do wyjścia. Miała już rękę na klamce gdy poczuła chłodne palce zaciskające się na jej ramieniu i zatrzymujące ją w miejscu. Zirytowana odwróciła głowę patrząc prosto w czarne oczy.
— Puść! — Szarpnęła się mocno, ale uścisk był zbyt silny. Fukając jak rozjuszony kot, zamachnęła się próbując znokautować trzymającego ją napastnika. Gdy zablokował jej cios, aż sapnęła z nerwów mrużąc groźnie oczy. — Uchiha… — W jej głosie zabrzmiało wyraźne ostrzeżenie.
— Senju, twoje vendetta może zaczekać. — Kpiący uśmiech rozświetlił jego twarz. — Może najpierw byś się ubrała? Czy może masz zamiar paradować nago?
— Nie twój interes! Mam prawo robić to co mi się podoba, a tobie nic do tego!
— Dbam o dobro ogółu. Jak cię zobaczą na mieście w tym stroju, to nie pozbędą się traumy do końca życia. — Obrzucił ją długim taksującym spojrzeniem od którego, aż zapiekła ją skóra. — Poza tym w takim stroju sama prosisz się o kłopoty — westchnął ciężko, ogarniając palcami włosy.
— Traumę, to by mieli jakby ciebie zobaczyli nago! — Aż się zapowietrzyła z furii. — Za kogo ty mnie masz Uchiha?! Nie jestem słabowitą panienką! Masz przed sobą byłego dowódcę ANBU! Potrafię się bronić!
— Doprawdy? — Trzema sprawnymi ruchami przewrócił ją na podłogę, unieruchamiając ręce. Jednocześnie wsunął nogę między jej uda by uniemożliwić wierzganie. — Więc? Jak się teraz wywiniesz Senju?
Zacisnęła mocno zęby, wpatrując się bez słowa w jego wykrzywioną triumfalnie twarz. Szlag, szlag! Jak mogła się dać tak zaskoczyć? Dobra spokojnie, trzeba przeanalizować swoje położenie i na pewno coś wymyśli — przymknęła oczy by nie patrzyć na jego cwaniaczkowaty uśmiech i skupiła się na swoim ciele. Cholera, trzyma zbyt mocno by mogła złożyć choć pół pieczęci. O potraktowaniu go kolanem nie było nawet mowy, bo ten idiota wszystko przewidział i przygniótł swoim ciałem — zagryzła usta dusząc jęk rozpaczy nad swoim beznadziejnym położeniem. Wystarczyła chwila dekoncentracji, a w konsekwencji spełniał się jeden z jej najgorszych koszmarów. Senju, zdana na łaskę i niełaskę wielmożnego pana Uchihy. Nie mogło być gorzej.
— Po twojej minie wnioskuję, że dotarło do ciebie, że teraz wszystko zależy od mojej dobrej woli.
Jego ciepły i słodki oddech owiewał jej twarz. Uchyliła powieki i pierwszym na co spojrzała były jego aroganckie usta. Kształtne, zmysłowe wprost stworzone do całowania. Przerażona własnymi odkryciami szybko przeniosła wzrok na jego oczy.
— Koniec zabawy, Uchiha. Miałeś swoją chwilę jako pan i władca, a teraz mnie puść. — Ze zdumieniem zarejestrowała, że jej głos jest ochrypły i jakby słaby? Odkaszlnęła cicho próbując się pozbyć irytującej chrypki.
— Podobno potrafisz się bronić, a więc czekam na ten pokaz umiejętności byłego dowódcy skrytobujców. No Liv, nie każ się prosić. Pokaż jaka jesteś niesamowita.
Zamrugała zaskoczona jego magnetycznym głosem. Mimo, że zachęcał ją do odparcia ataku to miała wrażenie, że tak naprawdę myśli o czym innym. Cała się spięła czując rozkoszne ciepło ogarniające jej ciało. Odwróciła twarz by choć trochę uciec od jego niewygodnego spojrzenia i móc się trochę ogarnąć. Dopiero czując jego nos, delikatnie przesuwający się od policzka do obojczyka, zdała sobie sprawę z powagi sytuacji.
Leży na podłodze pod najlepszą partią Konohy, mało tego, ma na sobie jedynie puchaty ręcznik. Gdy to do niej dotarło, oddech przyśpieszył i stał się płytki i nerwowy. Zacisnęła mocno powieki by choć trochę się odgrodzić, od tych wszystkich zalewających ją bodźców.
— Ładnie pachniesz, Senju — niski i elektryzujący szept rozległ się tuż przy jej uchu sprawiając, że przyjemne dreszcze pomknęły wzdłuż kręgosłupa, a zdradzieckie ciało zamarło w oczekiwaniu na więcej.
Nie odpowiedziała. Wolała milczeć, bo nie ufała sobie ani swojemu głosowi. To mi się tylko śni. Uchiha nie może tak na mnie działać. To wbrew prawom natury. Jestem na niego odporna, jestem na niego odporna — powtarzała w myślach jak mantrę. Gdzie się podziała jej siła? Powinna go zabić za taką akcję, a czuła się bezsilna.
Całe opanowanie szlag trafił, gdy poczuła jego wargi badające jej szyję. Z ust wyrwał się zdradziecki jęk, który tylko zmobilizował mężczyznę do dalszego działania. Na zmianę podgryzał i całował miejsce tuż pod jej uchem, doprowadzając ją do obłędu. Niby zwykłe pocałunki, a miała wrażenie, że zaraz spłonie. Zacisnęła mocno pięści, walcząc z pożądaniem.
Jak przez mgłę dotarło do niej, że ma wolne ręce. Czując, że resztki rozsądku uciekają jej, jak woda przez palce postanowiła interweniować. Puki jeszcze potrafi.
Wsunęła dłonie w ciemne jak smoła włosy. Odepchnęła od siebie niechcianą myśl, że są niczym jedwab i z chęcią by dłużej potarmosiła te cholerne kosmyki. Brutalnie odsunęła go od swojej skóry, zmuszając by spojrzał na jej twarz.
— Uchiha, co ty do cholery wyczyniasz?!
— Nie wiem… — Dwa ciemne tunele wpatrywały się w nią z taką uwagą, że poczuła się nieswojo. — Ale tobie też się podobało.
O mało się nie zachłysnęła własną śliną na taką bezczelność. Już otwierała usta by wygarnąć temu lowelasowi co myśli na jego temat gdy poczuła znajomą czakrę.
Cóż, reprymenda dla cholernego Uchihy musi poczekać — pomyślała i bez żadnego ostrzeżenia zrzuciła z siebie irytujący ciężar. Ku jej rozczarowaniu, nawet upadać nie umiał jak trzeba. Z gracją kota wylądował na ziemi, przyglądając się z chytrym uśmiechem.
— Masz dziesięć sekund by się stąd ewakuować, zanim pojawi się twój brat. Jeśli nie... — W jej oczach pojawiła się groźba. — Przeniosę cię tam, gdzie diabeł mówi dobranoc.
— Z tobą zawsze i wszędzie Senju. — Złośliwy uśmiech wykrzywił jego usta gdy stanął tuż przed nią. — Jednak myślę, że na zamieszkanie u ciebie jeszcze za wcześnie.
Zanim zdążyła wymyślić ciętą ripostę, on już zniknął w kłębach szarego dymu. Warcząc ze złości, złapała szlafrok i narzuciła na plecy.
— Sensei?! — Zdyszany chłopak wpadł jak burza do pokoju rozglądając się czujnie.
— Zaku! Nikt nie nauczył cię pukać?! — Podparła się pod boki patrząc na ucznia. — Zresztą nie ważne, dla was Uchihów nie ma już ratunku. Czego chcesz?
— Mamy być obstawą księżniczki wieczorem, a poza tym szukam Itachiego.
— Skąd pomysł, że znajdziesz go właśnie tu? Nie powinieneś szukać u niego w pokoju?
— No tak, ale słyszałem jego rozmowę z Yuuki, jak go wysyłała do ciebie, sensei. — Podrapał się nerwowo po głowie i jeszcze raz rozejrzał po pomieszczeniu. — Myślałem, że go jeszcze złapie.
— Cóż, u mnie go nie ma. O której mamy się stawić?
— O dwudziestej. To ja lecę. — Uśmiechnął się rozbrajająco i już go nie było.


Siedziała na dachu, ze znudzeniem obserwując zakochanych. Yuuki i Ascot zorganizowali sobie romantyczny wieczór. Byli już w kinie, restauracji a teraz przyszedł czas na spacer w blasku księżyca. Oparła się o komin i przeszukała wzrokiem cały park. Nie zauważyła nic, co mogło by wzbudzić jakiekolwiek podejrzenia.
— Sensei, czy oni czasem nie przesadzają? Mam wrażenie, że za bardzo się wczuli. — Yuchiro leżał plackiem na czerwonych dachówkach tuż przy jej boku. Musiała przyznać, że chłopak miał talent do kamuflażu. Praktycznie zlał się z otoczeniem, a czakrę wyciszył po mistrzowsku, sprawiając, że był nie do wykrycia.
— Kto? — Uśmiechnęła się szeroko, dobrze wiedząc kogo ma na myśli.
— Jak to kto? Akira i Miwa. Wyglądają jak jedno wielkie kłębowisko kończyn. — Przekrzywił lekko głowę. — Przypominają dwugłowego potwora.
Zachichotała w myślach patrząc to na wspomnianą dwójkę to na swojego ucznia.
— Kiedyś wszystko zrozumiesz. Zakochani nie zawsze zachowują się racjonalnie. — Poczochrała jego miękkie włosy.
— Oni zakochani? Przecież jeszcze nie dawno chcieli się pozabijać. Nie jestem pewien czy chociaż się lubią — mruknął pod nosem. — Żyją jak pies z kotem. Spuścić ich na chwilę z oczu, a już skaczą sobie do gardeł.
— Słyszałeś powiedzenie, że kto się czubi ten się lubi? — Roześmiała się cicho widząc jego sceptyczną minę. — Jeszcze wiele musisz się nauczyć. — Z ulgą odnotowała, że akcja randka dobiegła końca, a zakochane gołąbeczki idą do domu.
— Sensei, a tak jest zawsze? — Chłopiec biegł obok i widać było, że ta sprawa niezmiernie go trapi.
— W większości wypadków.
— Rozumiem. — Delikatny uśmiech wkradł się na jego buzie, a oczy zabłyszczały wesoło. — Wracajmy.

Miała dziwne wrażenie, że ten mały nicpoń wie coś o czym nie wie nikt inny.

6 komentarzy:

  1. Mam wrażenie, że Liv coraz bardziej ulega urokowi Itachiego, a ten chociaż niby chce ją zdenerwować, tak naprawdę również nie może się od niej uwolnić ^^ Bo ciągle tylko by ją "unieruchamiał" :P Czy to miłość czy nienawiść, jakieś gorące uczucia do siebie żywią i dobrze! :D
    Ciekawa jestem, czy Yuchiro się już wszystkiego domyślił. Po tym co mówił, nie zdziwiłoby mnie to. "kto się czubi ten się lubi" - niby Liv sama powiedziała tak swojemu uczniowi, ale chyba nie pomyślała, że mogłoby się to odnosić również do niej :D
    A Ascot ciągle ucieka przed Liv w popłochu ^^ Trochę smutne. Zastanawiam się, czy nastanie taki moment, w którym znowu nabierze do niej trochę zaufania.
    No, tym razem przeczytałam, gdy tylko zauważyłam, że dodałaś :) Rozdział czytało się bardzo przyjemnie, jak i wszystkie poprzednie ^^
    Pozdrawiam i życzę weny! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ah w końcu! Uwierz mi, zaglądałam codziennie w nadziei, że coś nowego u Ciebie znajdę, a tu bum! no i proszę mam ;).
    Piszesz tak dobre opowiadanie, że skromność w tym wypadku byłaby niepotrzebna, a jeżeli moje komentarze Ci pomagają, no to służę pomocą i będę pisać ich jak najwięcej (mam nadzieje, że Cie nie męczę? :>)
    Dobra, wracając do rozdziału.
    Po pierwsze niemal się oplułam, słysząc komentarz Itachiego na widok podarunku Yuuki. To było tak niespodziewane i dosadne, choć, jak to słusznie powiedziała Liv, po ich klanie można się tego spodziewać. Yuuki będzie teraz miała konfrontację z naszą drogą kobietką, ach nie ma szlachcianka szczęścia. Fragment o unieszkodliwieniu byłego dowódcy ANBU i demonstracja siły Itachego była genialna, aż miałam ciarki. Ich tak przyciąga do siebie, że nie sposób chcieć więcej. Itachi w Twoim wydaniu jest bardzo seksowny ;). Chyba wiesz, który fragment mi się najbardziej podobał ;D. Po prostu jesteś mistrzem, i groźna mina Liv i komentarz Uchihy, odnośnie diabła i wspólnego mieszkania... Kapelusze z głów ;).
    A Yuchiro, mój chłopak, wszystko zrozumiał. Ciekawe czy to wykorzysta?
    Wiesz, że nie mogę się doczekać ciągu dalszego, prawda? Jeżeli nie wiesz, to już cie poinformowałam.
    Co one shota zrób jak Ci wygodniej, ale ja chcę go przeczytać :). Już się zastanawiam, co stworzyłaś ;).
    Oj dobra, nie meczę Cie dłużej. Życzę Ci dużo weny, mnóstwa wolnego czasu do pisania kolejnego rozdziału i wszystkiego dobrego :).
    pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super odcinek, bardzo mi sie podobał :) Scena z Itachim bardzo fajna, aczkolwiek lepiej by było jakby ona potrafiła sie wtedy obronić, zrobiłaby na nim większe wrażenie. W każdym razie czekam niecierpliwie na kolejny odcinek! Twoje opowiadanie jest jednym z moich ulubionych! :) <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Awards
    Więcej info na http://akumairi-sasunaru.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja droga Dito!
    A moze jakiś prezencik na zakończenie wakacji? ;) Fajnie byłoby przeczytać coś dobrego na koniec lata ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam na wakacjach przez dwa tygodnie i nie miałam internetu, a dzisiaj wchodzę na bloga i BUM! Dwa rozdziały! No, no, nie powiem, dobra robota. Większość blogow, które ja zakładałam , padało po pierwszych dwóch postach x.x mam za dużo pomysłów. No ale do rzeczy - Sam gejem? Podejrzewalam od początku (tak naprawdę wcale niee...). Liv i Itas znowu się calowaliiiiiii! Yatta! Ascot i Yuki na randce... W ogóle same zakochane pary tu się tworzą ;3 nie, żeby to było zlee, coos ty. Dla mnie dobrze. 'kto się czubi ten się lubi'... Mama mi tak zawsze mówiła, jak koledzy mi ddokuczali. Oczywiście potem ich spralam równo. A co, Aoi zawsze chciała być rycerzem. No a taki lek na kaca... Masz przepis? Czasem by się przydał, jak dorośli lekko podchmieleni naobiecuja mlodszemu rodzenstwu a potem mają kaca i nie dają rady żyć. A co do wieku, to dzięki ^-^ mam lepszy pogląd na sytuację. Ja wczoraj siostrze mówię, że mam 13 lat, na co ona zaczęła się po mnie drzec 'DEBILU! TY MASZ 15 LAT, NIE 13! OGARNIJ SIE W KONCU! NAWET JA TO PAMIETAM, A TY NIE!!!'. Ale to nie moja wina, czuje się młodo xD Dobra, ja tu życie opowiadam, zamiast komentować... Dobra, życzę Ci duuuuzo weny w pisaniu i ogólnie dobrego humoru ;3

    ~Aoi

    P.S. Co do Yuki, to wzięłam się za rysowanie mangi i tak ma na imię moja główna bohaterka ;33

    P.P.S. Co myślisz o owczarkach niemieckich i jaką jest Twoja ulubiona rasa psa? ;3

    OdpowiedzUsuń